goth00.gifNyo i zaczął się karnawał, proszę Państwa! Od dzisiaj sypiemy się brokatem i nosimy maseczki… na litość, nie błotne!!! I nie z ogórków!!! O_o Ale nic, i tak mnie nikt nie pozna, bo nikt tu mnie jeszcze nie widział… Chyba że w końcu zdobędę skaner i wyślę Satsuś moje zdjątko – klasowe, a co! Niech też sobie pozgaduje gdzie jestem! I ofkoz z klasą z liceumka, najlepiej z III klasy, bo najładniejsze ;P trzeba się pokazać, ne? Zwłaszcza że od tamtej pory i tak się nie zmieniłam i dalej wyglądam na 15 latek ;P I jak ja w takich warunkach mam być SEME??? Nic tylko trzeba popracować nad imidżem…

- Zobacz, ja mam grzywkę. To jest taki imidż.
- O kurczę… :(
- Ty masz grzywkę z tyłu! Masz taki imidż!
- Aaa, to w porządku, bo już się trochę zdenerwowałem… Poczekaj! A jak taki parowóz to nie ma grzywki ani z przodu, ani z tyłu, to co?!?
- To jest łysy! A to też jest imidż, rozumiesz?
- Rozumiem! Włodzimierz Imidż Lenin! ^ ^
/by kabaret OT.TO ;P/

Już drugi przedstawiciel płci przeciwnej stwierdził że jestem słodka. Biorąc pod uwagę fakt że obaj nigdy mnie nie widzieli, muszę być słodka podwójnie. Jeśli znacie jakiś niezawodny sposób na uwolnienie się choć na chwilę od tej etykietki, to proszę śmiało zgłaszać. Wiem, że stosowanie taktyki Słodkich Srebrnych Oczek (TM) jest bardzo bardzo przydatne, ale czasem mam ochotę pobyć kobietą niebezpieczną… ;>>> Może to będzie moje noworoczne postanowienie?

Nowy roczek nastał i zachciało mi się robić podsumowanko tamtego starego. Hmm, chyba wystarczyłoby poczytać bloczkowe i gadulcowe archiwum… Prowadzę tego bloga dokładnie od pół roku a mam wrażenie że to się zaczęło tak niedawno… Dopiero co założono mi net, dopiero zaczęłam poznawać tu ludzi a nawet być przez nich rozpoznawana. Tylko żałuję że nie wszystkie znajomości przetrwały… Doszłam do dziwnego wniosku że te dwie osoby odeszły bo za bardzo i za często o nich myślałam. Może nie wolno się zanadto przywiązywać? Nawet tu, w realu swojej jeszcze niedawno bardzo bliska koleżanki już prawie nie widuję. Ale ciągle cieszymy się na swój widok i rozpoznajemy się, poza tym mieszka w bloku obok, więc nie mam świadomości bycia opuszczoną czy czegoś. Ale czy kiedyś przestanę się bać że zostanę całkiem sama? Tak czy inaczej jedno z imion w gadulcowym archiwum pewnie ominę. Nie zamierzam nie spać z tego powodu.
Qrcze, miałam już się nad tym nie roztkliwiać… Tak sobie obiecałam… Taki to jakiś dziwny czasm ten początek roku. Zwłaszcza dla ludków, które tak jak ja żyją przeszłością i wspomnieniami. I zaśmiewają się z nich po nocach. A nie ma wątpliwości, że pora już jest odpowiednia ;D Przydałoby się wreszcie porządnie pouczyć, bo ten koledż jakby mnie rozleniwił – -’ Ech, do matury (kolejny element podsumowania) też się specjalnie nie uczyłam, więc całe szczęście że nie musiałam zdawać ustnej z polaka (dzięki niebiosom za temat o fantastycznych światach na pisemnej!!!). Zresztą na egzaminy do liceum też się specjalnie nie uczyłam – dzień do polaka, dzień do matmy… Na egzamin do koledżu już ciut więcej. Ale tylko ciut. ;P Okaasan jak zwykle denerwowała się za mnie. W każdym razie, tak jak sobie obiecywałam, przeżyłam ten rok, w dodatku bez większych uszczerbków na zdrowiu (czy aby na pewno? ;P). Zatem obecny też przeżyję. To jest moje jedyna noworoczne postanowienie, ale nie sądzę by podsumowanie miało się na tym skończyć. Na tej notce. Za bardzo lubię rozpamiętywać…

A sylwek był dokładnie taki jak się spodziewałam. Co nie znaczy że był monotonny, LoN broń!!! Oczywiście granie w kuku było, był też tradycyjny toaścik o 22 – co roku o tej godzinie wyglądamy przez okna i ów toaścik wznosimy, wczoraj wyjątkowo żaden chodnik i żadne szyby nas nie rozdzielały ;D Były też zimne ognie, które dały się zapalić dopiero gdzieś tak dziesiątą zapałką – -’ O północy poszłyśmy na dwór popodziwiać (tiaaa…) fajerwerki, przy czym Celestynka nie mogła się powstrzymać od piszczenia mi do ucha, czym zagłuszała nawet huk petard, w związku z czym dziwię się że nie ogłuchłam na cacy… Marcelinka z radości złożyła życzonka jakiemuś przechodzącemu chłopakowi, a on równie radośnie cmok w rączkę i uściski, i w ogóle pełna galanteria… ;>>> Było tez oczywiście tańczenie, do muzyczki tak różnej jak rózne są nasze gusty – czyli Celestyna się krzywiła na a-ha, ja na techno, Marcelina na Las Ketchup… Nieee, Ketchupu nie mogłyśmy, po prostu NIE MOGŁYŚMY sobie darować!!! Poskakałyśmy do „Asereje” w końcówce balangi, wykrzykując na zmianę: „Jaka ta piosenka jest GŁUPIA!!!!! ;DDDDD” Przy okazji dowiedziałam się jak się tańczy do techno – najważniejsze jest, uwaga uwaga – machanie ręką!!! Można się przy tym trochę pobujać, ale ręką KONIECZNIE!!! ;PPP Stwierdziłam że takie coś można równie dobrze robić na leżąco i się położyłam, bo mnie zaczęła boleć głowa i parę innych części ciała, w związku z czym jedyne pragnienie jakie teraz mam to pragnienie MASAŻU… Chlip…

Na następnej – i pierwszej w tym roku – sesyjce WIELKI FINAŁ!!! Ciekawa jestem co się stanie, zważywszy że na końcu poprzedniej omdlałam, w dodatku podczas tańca z osobnikiem który nas w tę przygodę wplątał… A potem już tylko czekać na Vanny, która bezapelacyjnie powiększy grono członków naszej sekty (ja nic nie mówiłam, RPG to czysta niewinność! ;P)!!!

Życzę wszystkim pysiulkom żeby Wasze postanowienia noworoczne się spełniły i żebyście nie żałowały ich podjęcia!!! ;DDDDD

Ponoć niedokończone w starym roku sprawy będą się za nami ciągnąć przez cały nowy rok. Zatem bardzo się cieszę że nie wierzę w przesądy. Bo gdyby miało tak być z ledwo zaczętym 16 odcinkiem DN… Brrr… O_o

TACZ MI BEJBE! KIBUN WA HOLIDEJ!!!!!!!!!!!!!!!! ;DDDDDDDDDD

Nyooo, zgadnijcie czego sobie słucham? ;P