star-miya blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 1.2003

    31.gifNie, nie zamierzam, pisać o durnowatym egzaminie z histerii bo się tym nie udręczam. :P Po prostu znowu dorwałam się do Tormentu. Do najbardziej przegadanego erpega w jakiego kiedykolwiek grałam (choć nie było ich dotąd wiele _^_) I jak się tak dorwałam to teraz się oderwać nie mogę i w rezultacie siedzę dziś przy kompie prawie cały dzień O_o Ciągle się zastanawiam czy w tej grze bardziej fascynuje mnie grzebanie we wnętrznościach czy wszechobecne pytanie o naturę człowieka, ale tak czy siak gram nałogowo. Po raz trzeci chyba. ^___^ Nyo i dzisiaj grałam do obiadku, a potem była już sesyjka Mistrzyni Seriki!!!!!!! Hehe, już zdrowo zakręcona i właśnie takie lubię! :DDDDDDDD Jeszcze w dodatku moja nowa postaćka nie ma za sobą jakiejś straszliwej mrocznej przeszłości (choć z JEJ punktu widzenia to może wyglądać inaczej ;P) i muszę przyznać że fajnie się ją gra ;DDD Bo to nic trudnego wygadywać, wściekać się i rozglądać za kandydatem na męża ;> Nyo po prostu jak tu takiej Drusilli nie kochać? ;PPPPP

    Tiaaa, wygląda na to że podjęłam poważną próbę uwolnienia się od stereotypu ;>>> Ciekawe czy udałoby mi się uwolnić też od zgubnego wpływu jaki ma na mnie rozczulanie się? Hmm, pomyślmy… Stwierdzam niezbicie że SĄ osoby które mają na mnie taki wpływ, a co straszniejsze, doskonale o tym wiedzą! Na razie jedyna wyjście jakie widzę to wystawić się na działanie tych zgubnych czynników i nabieranie odporności ;P Uwaga, uwaga – żeby wywrzeć na mnie wpływ, trzeba:
    - nyo, po prostu być miłym
    - dawać się ściskać
    - chwalić moją twórczość
    - dawać się ściskać jeszcze bardziej
    - i ofkoz mówić do mnie „Miyuś”
    - a najlepiej „Miyuś, słoneczko” ;>>>
    (łapania mnie gdy omdlewam celowo nie wymieniłam, bo mam traumatyczne przeżycia związane z tym _^_)
    A w rezultacie mogę:
    - rozczulić się i zacząć ściskać jeszcze bardziej
    - stać się nieufna i zastanawiać się jaki jest cel osoby wywierającej wpływ
    - zacząć wyczyniać szaleństwa często niezgodne z moją naturą, takie choćby jak latanie na cosiu mimo paraliżującego w normalnej sytuacji lęku wysokości O_o

    Hmm, a jeśli osobnik wywierający wpływ jest płci przeciwnej, to niebezpieczeństwo jest jeszcze większe. I nie chodzi o to że jeśli akurat będę nieufna może zostać wpisany na listę WiPu, ale o to że ja zazwyczaj z płcią przeciwną nie rozmawiam, czyli w necie i tylko z w necie z… hmm, trzema i jeszcze z dwoma z reala, z którymi i tak rozmawiam prawie wyłącznie w necie :P Nie wiem, może ten brak, że się tak wyrażę, fizycznej bliskości mnie ośmiela, a może mi działa na wyobraźnię? ;>>> Cóż, od zawsze dziwnie reagowałam na widok facetów – gdy byłam mała to tych dorosłych unikałam jak ognia a tych w moim wieku lałam równo ;> i teraz nikt kto mnie osobiście zna nie może w to uwierzyć ;P Nyo cio? A jaki miałam fajny sposób na podryw! W zerówce był taki kolega którego sobie upodobałam na ofiarę (to się „narzeczony” nazywało ;P) i nasze miłe spędzanie czasu wyglądało tak że bidactwo leżało na dywanie i jęczało „Zoooooostaw mnieeeeeeeeee…” (qrcze, co ja mu robiłam? chyba łaskotałam _^_) W pierwszej klasie nauczyłam się już że dama musi być miła dla swego obiektu, w wyniku czego obiektowi posyłałam całuski, a z resztą biłam się dalej :P Nyo a teraz już się nie biję, więc jak mam się zachowywać? Nyo jak? _^_ Mądra Miyuś nie robi zazwyczaj nic, a potem Karcia biadoli że jakaś taka bez chłopaka jestem ;P Chociaż od kiedy mam net. to biadolenie przybrało trochę inną postać… Na przykład w tych odległych czasach kiedy Xel-chan jeszcze mnie znał, lubiła wyskakiwać z przytykami na temat starych bab i podlotków.

    „ROMANSUJESZ Z SZESNASTOLATKIEM!!!” zagrzmiała raz tonem surowej strażniczki moralności.
    „A TY Z CZTERNASTOLATKIEM, I CO?!?” odgrzmiałam, wspominając jak to wtargnęła na czat Wszechbiblii i zasiała tam zamęt ;P
    Ale w sumie stwierdziłam że zdarza mi się z młodszymi ludkami lepiej dogadywać niż z tymi w moim wieku albo i wzwyż (Saerie, Serisia et Barbara są niechlubnymi wyjątkami ;D) Moje najlepsze qmpele z reala są ode mnie młodsze o roczek albo dwa, a w necie najwięcej znajomych mam w wieku 14-16 (już niedługo 17, ne? ;D). I zastanawiam się jak to jest. Czy to dlatego że nie czuję się dorosłą osobą i nie chcę się nią czuć?

    Ech, już sama nie wiem o czym chciałam dzisiaj napisać. Mam tyle tematów, tyle roztrzepanych myśli… Dlaczego, na wszystkie siły Chaosu, dlaczego nie mogę tego wykorzystać w tworzeniu? A najlepiej w tworzeniu 16 odcinka DN, bo znowu jakąś blokadę mam T_T
    A propos twórczości, teraz będzie teścik który miał mi ukazać jaki jest mój styl pisarski. Wynik mnie zdumiał. Bo co jak co, ale opisy sprawiają mi najwięcej trudności…


    What’s YOUR Writing Style?

    brought to you by Quizilla

    Chyba skończę te pokręcone wywody i pójdę się dalej poudręczać ^________^

    Nyooo, skarbeńku, już jest nowa notka! Zadowolony? ;>>>

    38.gifPrzez chwilę nic nie mówili. Po prostu wisieli w powietrzu w pewnej odległości od siebie, mierząc się wzrokiem. W spojrzeniu Mazoku była jakaś dziwna niepewność, natomiast Xella-Medina patrzyła z oczekiwaniem. Jak zwykle uśmiechała się.
    – No, śmiało, Xellos – odezwała się wreszcie – Kiedy zamierzasz mnie zaatakować?
    Wyglądało na to że obawy Liny i jej przyjaciół zostały potwierdzone. Cała czwórka stała i z osłupieniem spoglądała na rozgrywającą się w górze scenę.
    – Co z nimi jest? – Gourry podrapał się w głowę – Przecież zawsze byli tacy… no, zżyci!
    – Panno Lino! – zawołała Amelia – Niech pani coś zrobi!!! To przecież nie ma żadnego sensu!
    – Ma – odparła milcząca dotąd Lina. Na te słowa Zelgadis odwrócił się do niej z niepokojem.
    – Zellas?
    – Zellas – potwierdziła dość ponurym tonem.
    – A o co chodzi? – spytał jak zwykle Gourry.
    – Gdyby Xella-Medina zginęła, równowaga zostałaby zachwiana na korzyść Chaosu – odpowiedział Zel – Czy to dlatego Xellos tak jej unikał? Zellas wysłała go żeby…? – urwał i znów zwrócił się do czarodziejki, podnosząc głos – Niezależnie kto wygra, wynik może być katastrofalny! Trzeba ich powstrzymać!
    – Nie – powiedziała twardo Lina – Popatrzmy.
    Towarzysze spojrzeli na nią jak na wariatkę.
    – Ich zachowanie ci się udzieliło? – Gourry pomachał jej dłonią przed oczami.
    – Cicho – syknęła – W tej walce nikt nie zginie.
    Nie pytali już o nic, domyślając się że czarodziejka wiedziała to z wizji pokazanej jej przez staruszkę. Ale w takim razie Poszukiwaczka Tajemnic również powinna o tym wiedzieć…
    Sytuacja w górze pozostawała niezmieniona.
    - Wiesz o co pytasz? – Xellos spróbował się uśmiechnąć – A jeśli ktoś potem będzie po tobie płakał?
    - Czyżbyś coś o tym wiedział? – uśmiech dziewczyny był bardziej udany – Ciekawe kto?
    - Na przykład ktoś o imieniu Ten – Podstępny Kapłan zrobił niewinną minę. Xella-Medina przez chwilę wyglądała jakby zmagała się ze śmiechem, wreszcie westchnęła.
    – No to jak? – spytała – Razem?
    – Uśmiechnął się z wyraźną ulgą i skinął głową. Po chwili z dłoni obojga jak na komendę wystrzeliły pociski energii. Oba chybiły celów, bo po prostu tych celów już tam nie było. W mgnieniu oka pojawili się tuż naprzeciw siebie, krzyżując swoje lagi, wokół których latały już wyładowania. W powietrzu zakotłowało się od skumulowanej energii przeciwników, aż Linie i pozostałym zrobiło się gorąco. Przyglądali się walce z napięciem, choć chwlami nie było na co patrzeć – zarówno demon jak i Filar Chaosu byli niesamowicie szybcy i błyskawicznie zmieniali miejsca pobytu. Ich pojedynek możnaby było nazwać prawdziwą walką tytanów, gdyby nie… No właśnie, Lina zauważyła że kapłanka nie używa całej swojej mocy. Jak dotąd nie zastosowała przecież ani Daru Chaosu, ani Uderzenia Żywiołu, ani nawet zabójczej siły swego dotyku. Czyżby więc była tak potężna że mogła załatwić Xellosa i bez tego? Z drugiej strony Mazoku również nie wykorzystywał chyba wszystkich swych atutów. Co więcej, wyglądało na to że po prostu nie chce Xelli-Mediny nawet zranić…
    Rozległa się kolejna eksplozja, zostawiając po sobie ciemny obłok dymu. Po chwili Podstępny Kapłan pojawił się na dole, stając bez ruchu. W ogóle nie zareagował gdy Zrodzona dla Chaosu zjawiła się tuż za nim i powaliła go na ziemię. Nawet się nie poruszył, gdy ostrze Wen’Therid znalazło się przy jego szyi i zajarzyło się fioletowym blaskiem. Tylko spojrzał na przeciwniczkę z determinacją w oczach i coś szepnął. Lina czytała z ruchu jego ust, ale nie mogła uwierzyć że to co powiedział mogło brzmieć „Zabij mnie, Xemedi”.To byłoby wręcz NIENORMALNE!
    – Wiesz o co prosisz? – spytała Xella-Medina, uśmiechając się jadowicie – A jeśli ktoś potem będzie mnie za to ścigać do końca mych dni?
    – Ciekawe kto? – Mazoku połknął haczyk.
    – Na przykład ktoś o imieniu Aeri – uśmiech dziewczyny stał się słodki jak miód. A na widok kompletnie zaskoczonej miny Xellosa nie wytrzymała i parsknęła śmiechem.
    – Czyżbyś nie chciała wykorzystać sytuacji? – Mazoku skrzywił się jakby połknął cytrynę – Naprawdę wolałbym to niż tłumaczenie się Zellas po raz kolejny…
    – Nie musisz – Xella-Medina mrugnęła do niego – Już dawno miałam ochotę napić się z panią Zellas herbatki.
    Zakręciła się na pięcie i już jej nie było.
    – No jasne – Xellos westchnął z rezygnacją (udawaną?) – O ile po tej herbatce nie będę miał jeszcze bardziej przechlapane… – podniósł się z ziemi i też zniknął.
    Gourry, Zel i Amelia popatrzyli skołowani na promiennie uśmiechniętą Linę.
    – Wiedziała pani jak to się skończy??? – zapytała podekscytowana księżniczka.
    Czarodziejka puściła do nich oko, kładąc palec na ustach.
    – To tajemnica.

    33.gifWprawdzie próba ta trwa już od wczoraj, ale jeszcze nie mogę w to uwierzyć ;P że mam nowy komp. Który działa. Chodzi. Chodzi szybko. Nie wiesza się. Ma nagrywarkę. I 40 razy pojemniejszy twardy dysk ^_____^ A na moim biurku stoi sobie dumnie potwór zwany drukarką O_o ale to już otoosan wymyślił, nie ja. I teraz będzie mi znowu pożerać czas ta piekielna machina, gdy powinnam się uczyć na egzamin z histerii… ><

    Ups, miałam się cieszyć a nie wnerwiać ;P Dlatego oznajmiam że zaczynam oblewanie nowego kompa i tego że życie jest piękne (herbatką, ofkoz ^.^), dlatego goście mile widziani, zwłaszcza w godzinach wieczornych. Ofiary też ;>>>

    JEEEEEEEEEAAAAAAAAAAA, BEJBEEEEEEEEEE!!!!!!!! Już się nie boję liszów! Już się nie boję golemów! Już się nie boję illithidów! Już się nie boję obserwatorów, smoków i wampirów! Już się nie boję Irenicusa i Melissany!!! Chociaż pewnie znowu zacznę… Powróciłam do Baldurka po dłuuugiej rozłące i gram po raz chyba piąty a jeszcze mi się nie znudził ^___^ Pewnie gra na czacie spotęgowała moją tęsknotę ^ ^ Ale niestety sesyjki made by Nathaniel I Improwizator już się skończyły T_T i teraz jestem wrabiana w pisanie KRONIKI… Jeeeeeeeejum jak można opisać coś tak kapitalnego i psychodelicznego??? T_T
    Przy okazji pozdrowienia dla Serisi, która została wybrana nową Mistrzynią Gry!!!!!!!! ^_____________^ (NIE BIIIIIIIIIIIIJ!!!!!!!!!!!)

    Właśnie sobie z Serisią rozmawiałam i przekonywałam ją że pisanie listów to świetne zajęcie. Takich normalnych listów, na kartce, bo maile się tak klika na szybkiego i niekoniecznie muszą mieć duszę. A listy owszem. Uwielbiam korespondować – na przykład w podstawówce zawsze pisałyśmy do siebie z dziewczynami z naszego Sailor Teamu, gdy były w sanatorium (zazwyczaj zdawałam im relacje z kolejnych odcinków Sailorek ^.^v), albo gdy Marcelina siedziała chora w domu, Celestysia była angażowana jako doręczycielka (dręczycielka? ;]). Potem była korespondencja z Misato-chan, nota bene poznaną w necie, w czasach chodzenia do kafejki, jej z kolei zdawałam relacje z mojej osobistej historii o magical girls (a ona wciąż domagała się jeszcze i jeszcze, masochistka?). Nyo a teraz piszę do Pauliśki, która siedzi w Poznaniu na medycynie i przysyła mi porady na temat robienia zastrzyków ;D Nie ma co, korespondencji nic nie pobije i mam nadzieję że net mi tego nigdy nie odbierze…

    Miała być długa mądra notka, ale sił mi na nią brak z powodu przeziębienia i przeuczenia _^_ Nawet ferii przawdziwych nie mam T_T Ale notka pewnie będzie w niedzielę, bo wtedy nastąpi dla mnie czas wspomnień – przygotujcie się na refleksje!!! O_o A! Jeszcze jedno – nareszcie wiem co Niuniuś lubi jeść – mianowicie MUSZTARDĘ!!!!!!!!!!!!! O_o

    Chaos, chaos i jeszcze raz chaos… A na zakończenie długo oczekiwany teścik na RYCERZYNKĘ!!!

    abigail-test.jpg

    Jaką rycerzynką jesteś‚ by Dzielna Rycerzynka

    Hehe, jeszcze u nikogo nie widziałam tego wyniku… ;P

    35.gifNyo i stało się to czego się spodziewałam już przed świętami – kompjuter począł mi się zepsuwywać ;P Zgodnie z tradycją posypał mi się outlook, odtwarzacz, wordpad, notatnik i mój ukochany pasjans _^_ reszty nawet nie otwieram bo też padnie, a wtedy przyjdzie kolej na net >< Tia, net jeszcze żyje – o tyle o ile, bo pisać w nim nie mogę, ino tlen się ostał. A niekorzyści są z tego takie:
    - NIE MOGĘ PISAĆ NOTEK NA BLOGU! Już spieszę z odpowiedzią na Wasze pytanie brzmiące zapewne „A to to niby co???” Jak już wspomniałam, mam tlena, więc napisałam notkę i wysłałam do Satsuś coby mi ją dodała, a to z tego względu że mam ochotę na poczytanie nowych komentarzy i na bycie pogłaskaną po główce na pocieszenie ^.^
    - NIE MOGĘ KOMENTOWAĆ!!! >< A tyle nowych notek widzę!!! Oj, będzie nadrabianie zaległości, oj, będzie… Jeśli mnie jeszcze większa tęsknota dopadnie, to w końcu zacznę wołać ŻE WAS WSZYSTKICH KOOOOOOOOCHAAAAAAAAAAM!!!!!!!! *Śkłiiiiiiiiiiiiib?* Tak, Niuniuś, ciebie też, tylko odklejże mi się od monitora bo nie widzę co piszę, oki? *Śkłiiiiiib!* No co tak na mnie patrzysz jak na ofiarę losu? Złaź bo cię ściągać nie będę… albo będę. Qrcze, jak się to stworzenie przyssało… jeszcze… trochę… zaraz… się… udaaaaaaaaaaaaaa…
    *PLASK!*
    Bueh, poleciał na przeciwległą ścianę i przykleił się do plakatu Roxette _^_ Wygląda na to że do śladu po szmince dołączy ślad po mackach śkłiba… :P Póki mam spokój, dołączam trzecią niekorzyść:
    – NIE MOGĘ WEJŚĆ NA CZAT!!!!!! T_T W wyniku czego nie uda mi się urządzić w Blue Haven kolejnej herbatki (i zaprosić na nią Sano ;>***) ani dostać się na sesyjkę, a odkładany ciągle Wielki Finał powinien być już JUTRO!!! T_T Nyo i co ja teraz mam zrobić??? T_T

    Pewnie się uczyć, bo testów w przyszłym tygodniu trzy sztuki, a za 2 tygodnie egzaminek z histerii Anglii O_o Co oczywiście jest mało istotne w porównaniu z niemożnością słuchania moich przeukochanych empetrójeczek (aby to odreagować śpiewam w domu a capella i dziwię się że sąsiedzi jeszcze w ściany nie stukają, pewnie już omdleli ;P)… Nyo i oczywiście czekać na nowy komp, który jest zapowiadany już od świąt, a to że go nie ma jest pewnie sprawką sklerozy wrodzonej rodzinnej, która przeszła na mnie ;P Chociaż gdy otoosan usłyszał o tym że kompjuter się już prawie do nieczego nie nadaje, ogłosił że JUŻ W PRZYSZŁYM TYGODNIU!!!
    Wierzyć w to czy nie?
    *Śkłiiiiiiiiiiiiiiib!* [Niuniuś, który zdążył już wejść na sufit, niespodziewanie spada Miyi na głowę]

    [próba odklejenia śkłiba]

    [kolejna próba]

    [załamka]

    __^__

    Przypomniało mi się że powinien jeszcze być punkt 4:
    - NIE MOGĘ TWORZYĆ!!!!!!!!!!
    (ku Waszej oczywistej radości ;P)

    Chętnie dodałabym do tej notki optymistyczny akcencik wklejając wynik testu (albo nawet dwóch ^.^v), ale tego też już nie mogę… – -’

    O, wiem!!! Toć przecież kolejna jubileuszowa notka a ja do tej pory żadnych poezyj nie wstawiłam!!! Oj, ależ ja jestem zakręcona ostatnio, nawet bardziej niż zwykle! Zatem przytaczam kompletnie z pamięci (a skleroza ma jest szeroko znana ;P) dzieło pana Białoszewskiego i dedykuję je ofkoz mojej Muzie GINIAKOWI! ^.^v

    Namuzowywanie

    Muzo
    Natchniuzo
    Tak ci końcówkuję
    W niepisaniowości
    Natreść mi
    Ości
    I uzo

    Piękne, czyż nie? ;D
    *ŚKŁIIIIB!!!* [Niuniuś wykonuje odbicie od głowy i trafia na plakat z Niagarą]
    Cooo??? NIE PODOBA CI SIĘ?????
    Nyo to chyba pora na eksperymenty na śkłibie doświadczalnym… [śmiech a la Naga]
    *ŚKŁIIIIIIIIIB??? O_o*
    Niuniek! Chonotu! Musi być coś co lubisz jeść! I nie spocznę póki nie odkryję co!!! Gdzie się wspinasz, świrze!!! Tylko nie przez oknooooooooooooooooooo…

    Na szczęście moje 501 wcielenie ma skrzydełka ^__^

    30.gifBle.
    Ciapa na dworze.
    Męczą nas durnymi testami.
    A niedługo egzamin z histerii Anglii.
    I w dodatku znowu nie ma sesyjki. T_T
    ALE I TAK ŻYCIE JEST PIĘKNE!!!!!! ^_________^
    I to zjawisko, zwane, proszę państwa, zmiennością nastrojów, winno cechować typowe Raczki. Czyli ponoć mnie. Sęk w tym że ja w horoskopy nie wierzę i czytam je żeby się pośmiać (arigato, Justine!!! ;D). Nyo, w każdym razie te w których jest mowa o przyszłości (ofkoz takiej samiutkiej dla wszystkich Raczków ;P), bo jeśli znajduję przypadkiem opis charakteru to mam wrażenie że ktoś mnie podglądał, bo pod pewnymi względami rzeczywiście jestem typowym Raczkiem. Ale czy pod wszystkimi? Tej zmienności nastrojów chętnie bym się pozbyła… _^_

    W środę zaczęła po koledżu krążyć fama jakoby informatysi miało nie być, ale oficjalnego potwierdzenia brak. Zatem bardziej zdesperowana połowa grupy (w tym ofkoz ja ^ ^’) przyszła żeby sprawdzić na ile wieści są prawdziwe. Nyo i siedzimy na korytarzu, a tu przychodzi Magister-Inżynier i spogląda na nas zdumionym wzrokiem…
    – Miało państwa nie być! – Pana też!
    I bądź tu mądry, człowieku… – -’
    Naturalnie zamiast powiedzieć grzecznie „Do widzenia” Magister-Inżynier zaciągnął nas do sali i powiada abyśmy sobie w necie posiedzieli O_o Matko kochana! Toż ja to dopiero w domu robiłam!!! Nyo ale cóż, pożytek z tego był taki, że pooglądałyśmy sobie z Basią obrazięta z Xa ^__^v Fakt że w niektórych momentach nasze zainteresowania były rozbieżne (Basia – Sorek, Subarek, Kamui, ja – Yuuto, Seishiro, Kakyo), ale czasem się jednak zgadzały:
    M: Niebieskich szukamy, niebieskich! *^.^*
    B: O, tu jest coś niebieskiego! Co to?
    M: *zerk* Kotori…
    B: A feeee!!! – -’
    Najdłużej tkwiłyśmy przed obrazkiem znajdującym się na okładce 15 tomu i przedstawiającym Basine alter-ego
    B: Ten test kłamał! Ja powinnam być Subaru!
    M: TY??? Tym smętnym osobnikiem z wieczną deprechą? NO WIESZ CO?!?!?
    B: Ale ja nie jestem Yuuutooo… T_T
    M: Ciesz się że nie Kotori ;P
    …zachwycając się… hmm, szatą graficzną ;>~
    B: Ładna ta fontanna :D Ale sexi…
    M: Ta fontanna?
    B: Nieee, Yuuto! :}~ Fajną ma podomkę! :D
    M: CO MA??? O_o
    B: No bo garnitur to chyba nie jest, nie? ;P
    Ledwo zauważyłyśmy że już koniec zajęć… A w drodze do domu kupiłam wreszcie 15 tomik i mogłam się podelektować i bez włączania kompa popatrzeć na posiadacza podomki ;P Nie ma co, naprawdę lubię tego Yuuto, bo oboje jesteśmy czarujący i mamy ten sam żywioł ^.^v

    O, właśnie TEN:

    What Element Are You?

    brought to you by Quizilla

    Że woda jest moim żywiołem, wiem od dawna, i to nie tylko w WiPie i w horoskopie… Uwielbiam na nią patrzeć i słyszeć jej szum – wszystko jedno, morze, jezioro czy strumyk. Raz spokojna, innym razem wzburza się bez ostrzeżenia – chyba ją przypominam, bo byłam już parę razy nazywana „cichą wodą” ;> tylko nie wiem czemu okaasan się tym bulwersowała _^_ Pamiętam że gdy byłam nad morzem, nie mogłam przestać się w nie wpatrywać, podziwiając jego potęgę. Zawsze wtedy przychodziło rozmarzenie i tęsknota za czymś nieodkrytym…
    Poza tym, co w tej sytuacji jest naturalne, jak ognia unikam… ognia.
    I pływać też lubię – gdy raz się zanurzę w wodzie, baaardzo trudno mnie z niej wyciągnąć…

    Tak więc nie ma cienia wątpliwości:
    Ocean2
    Where Did Your Soul Originate?

    brought to you by Quizilla

    Nyo i nawet podczas pisania o wodzie dopadło mnie wzruszenie…

    - Chciałbym nad morze… – powiedział Kakyo, zamykając oczy. Usłyszał szum wody i po chwili znajdowali się już na wyśnionej plaży.
    – W takim razie prosta sprawa – Hokuto uśmiechnęła się i wyciągnęła do niego rękę – Wyjdźmy stąd… na zewnątrz.

    Chyba znowu się podelektuję…

    goth2_3_28_2002.gifAaaaach, musiałam to wykrzyczeć! Jeszcze raz – PRECZ!!!!!!! I jeszcze raz – PRRRRREEEEEECZ!!!!!!!!!!!! >< Dobra, na razie starczy ;P Cóż mogę powiedzieć – nie wolno mi pokazywać filmów z polskim dubbingiem bo mnie szlag trafia!!! Hmm, chociaż przyznam szczerze że tu sobie siedzę, przy własnym biurku, nie w pokoju bez klamek, a to znaczy że już jestem wprawiona i wiele mogę znieść ;> Ale wiem dlaczego – bo nic nie przebije pod tym względem Gwiezdnych Wojen, które kiedyś oglądaliśmy na widełku. Już sam fakt że ta saga mnie, delikatnie mówiąc, przyprawia o mdłości sprawia że do dzisiaj się zastanawiam dlaczego, u licha, DLACZEGO ja na to patrzyłam – -’ Ale Gwiezdne Wojny z polskim dubbingiem… Tego w moim odczuciu nie przebije już absosmerfnie nic!!! Nyo, Asterix i Kleopatra był OK, ale tam takie texty szły że nie zwracało się uwagi na ten drobny szczegół ;P
    A skąd ten mój wstrząsający wywód? Byłam wczoraj na Harrym Potterze et Komnacie Tajemnic i tam był właśnie POLSKI DUBBING O_o Ja już nie chcę!!! A Serisia szczęściara wybiera się na wersję z napisami podczas gdy ja będę paznokcie obgryzać z zazdrości T_T
    Tak w sumie nie wiem co jest straszniejsze: dubbing w filmach czy dubbing w anime… Śniło mi się kiedyś że włączyłam TV, a tam leciała Sailor Moon z polskim dubbingiem… Aż dziw że nie zbudziłam się z wrzaskiem, ale widać faktycznie jestem uodporniona nawet na takie wstrząsy… Na przykład dzisiaj mi się śniła gadająca małża i mnie to wcale a wcale nie zdziwiło ;P Z drugiej strony Nat roztaczał kiedyś przede mną straszliwą wizję Slayers po niemiecku!!! Myślałam że padnę…

    Nyo dobra, byłam na tym Harrym Potterze i po raz kolejny doszłam do wniosku że nie ma jak czytanie. Wróciłam do domciu, dorwałam wersję książkową i mnie wciągnęła tak samo jak za pierwszym razem. Nie mówię że film był do kitu, na pewno nie :D miał swoje mocne punkty (LOCKHART-SAMAAAAAAA!!!!!!! Prrrrrrrroszę o autograaaaaaaaaaaaaaaf!!!!!!! *____*) Ale jakoś tego napięcia czułam mniej niż gdy sobie to wszystko wyobrażam. Pewnie dlatego że nie mogłam się skupić przez te efekty dźwiękowe – qrcze, ile toto decybeli miało? O_o Aż dziw że nie ogłuchłam na amen, ten film był głośniejszy niż fajerwerki podczas sylwka!!! Ale fakt faktem że teraz czytam, czytam, czytam. Znajduję wszystkie moje ulubione grube książki i czytam. Przez te ferie czytałam gdy tylko nie siedziałam przy kompie, a czasem nawet jedno drugiemu nie przeszkadzało ;P I z jednej strony łapię przy tym natchnienie, a z drugiej ofkoz pogrążam się coraz głębiej w kompleksach. I marzę żeby nauczyć się opisów akcji, bo jak na razie najlepsza jestem w dłuuugich gadkach (gatkach? ;P) i w wprowadzaniu coraz to nowych postaci, chociażby do Epopei, która pewnie w końcu zacznie aspirować do potężnego dzieła na miarę Koła Czasu mistrza Jordana… Tam ludziów jak mrówków, a mimo to wszystko ślicznie do siebie pasuje i nic się nie wymyka spod kontroli. I dotąd nie ma zamiaru się skończyć. I jeśli ktoś spyta czy jest coś lepszego od Władcy Pierścieni, powiem że Koło Czasu. Jakoś bardziej do mnie przemawia. Naiwasem mówiąc, w Epopei po raz pierwszy pojawił się trup JEEEEEAAAAAAA!!!!! Czyli jednak COŚ się tam dzieje!!! Tylko jeszcze muszę to teraz napisać… ^ ^’

    Tiaaaa, oto co robię zamiast zakuwać i walczyć z rozleniwieniem. W dodatku tak się wszyscy stresowaliśmy przed poprawą z językoznawstwa, a tu się okazało że nasza sensei dzisiaj się nie stawi – -’ Całe szczęście że dziewczyny poszły się rozpytać w sekretariacie, bo inaczej siedzielibyśmy dwie godziny na próżno. A mogłam wczorajszy wieczór spędzić jakoś ciekawiej niż spędziłam T_T Dopiero dzisiaj się dowiaduję że Serisia i Satsuś zrobiły sobie wampirzą kolacyjkę A MNIE NA NIEJ NIE BYŁO!!! T_T Moje 66 wcielenie było, że tak powiem, niepocieszone, więc w rezultacie znajduje się teraz w trumience, w stylowym kaftaniku i twarzowej maseczce a la Hannibal Lecter ;P I wierzga. Ech, stworzyłam potwora, nie ma co… Może się uspokoi jeśli zagrożę przejściem na wegetarianizm?

    Ostrzegam lojalnie – NIE HODUJCIE SOBIE WAMPIRYCZNEGO WCIELENIA!!!!!!! o_O

    A tak na pocieszenie moja niepokorna osobowość dostanie wynik testu, który jej się baaardzo spodobał…

    Czyżby przeciwwaga dla mojej słodkości? ;>>>

    Walking%20Sex%20Vampire
    What type of vampire are you?

    brought to you by Quizilla

    Przy okazji buziaczki dla Seriki, której wyszedł Louisek, i dla Sat, której wyszła Claudia – musimy kiedyś zrobić kolację we trójkę… ;>~

    goth00.gifNyo i zaczął się karnawał, proszę Państwa! Od dzisiaj sypiemy się brokatem i nosimy maseczki… na litość, nie błotne!!! I nie z ogórków!!! O_o Ale nic, i tak mnie nikt nie pozna, bo nikt tu mnie jeszcze nie widział… Chyba że w końcu zdobędę skaner i wyślę Satsuś moje zdjątko – klasowe, a co! Niech też sobie pozgaduje gdzie jestem! I ofkoz z klasą z liceumka, najlepiej z III klasy, bo najładniejsze ;P trzeba się pokazać, ne? Zwłaszcza że od tamtej pory i tak się nie zmieniłam i dalej wyglądam na 15 latek ;P I jak ja w takich warunkach mam być SEME??? Nic tylko trzeba popracować nad imidżem…

    - Zobacz, ja mam grzywkę. To jest taki imidż.
    - O kurczę… :(
    - Ty masz grzywkę z tyłu! Masz taki imidż!
    - Aaa, to w porządku, bo już się trochę zdenerwowałem… Poczekaj! A jak taki parowóz to nie ma grzywki ani z przodu, ani z tyłu, to co?!?
    - To jest łysy! A to też jest imidż, rozumiesz?
    - Rozumiem! Włodzimierz Imidż Lenin! ^ ^
    /by kabaret OT.TO ;P/

    Już drugi przedstawiciel płci przeciwnej stwierdził że jestem słodka. Biorąc pod uwagę fakt że obaj nigdy mnie nie widzieli, muszę być słodka podwójnie. Jeśli znacie jakiś niezawodny sposób na uwolnienie się choć na chwilę od tej etykietki, to proszę śmiało zgłaszać. Wiem, że stosowanie taktyki Słodkich Srebrnych Oczek (TM) jest bardzo bardzo przydatne, ale czasem mam ochotę pobyć kobietą niebezpieczną… ;>>> Może to będzie moje noworoczne postanowienie?

    Nowy roczek nastał i zachciało mi się robić podsumowanko tamtego starego. Hmm, chyba wystarczyłoby poczytać bloczkowe i gadulcowe archiwum… Prowadzę tego bloga dokładnie od pół roku a mam wrażenie że to się zaczęło tak niedawno… Dopiero co założono mi net, dopiero zaczęłam poznawać tu ludzi a nawet być przez nich rozpoznawana. Tylko żałuję że nie wszystkie znajomości przetrwały… Doszłam do dziwnego wniosku że te dwie osoby odeszły bo za bardzo i za często o nich myślałam. Może nie wolno się zanadto przywiązywać? Nawet tu, w realu swojej jeszcze niedawno bardzo bliska koleżanki już prawie nie widuję. Ale ciągle cieszymy się na swój widok i rozpoznajemy się, poza tym mieszka w bloku obok, więc nie mam świadomości bycia opuszczoną czy czegoś. Ale czy kiedyś przestanę się bać że zostanę całkiem sama? Tak czy inaczej jedno z imion w gadulcowym archiwum pewnie ominę. Nie zamierzam nie spać z tego powodu.
    Qrcze, miałam już się nad tym nie roztkliwiać… Tak sobie obiecałam… Taki to jakiś dziwny czasm ten początek roku. Zwłaszcza dla ludków, które tak jak ja żyją przeszłością i wspomnieniami. I zaśmiewają się z nich po nocach. A nie ma wątpliwości, że pora już jest odpowiednia ;D Przydałoby się wreszcie porządnie pouczyć, bo ten koledż jakby mnie rozleniwił – -’ Ech, do matury (kolejny element podsumowania) też się specjalnie nie uczyłam, więc całe szczęście że nie musiałam zdawać ustnej z polaka (dzięki niebiosom za temat o fantastycznych światach na pisemnej!!!). Zresztą na egzaminy do liceum też się specjalnie nie uczyłam – dzień do polaka, dzień do matmy… Na egzamin do koledżu już ciut więcej. Ale tylko ciut. ;P Okaasan jak zwykle denerwowała się za mnie. W każdym razie, tak jak sobie obiecywałam, przeżyłam ten rok, w dodatku bez większych uszczerbków na zdrowiu (czy aby na pewno? ;P). Zatem obecny też przeżyję. To jest moje jedyna noworoczne postanowienie, ale nie sądzę by podsumowanie miało się na tym skończyć. Na tej notce. Za bardzo lubię rozpamiętywać…

    A sylwek był dokładnie taki jak się spodziewałam. Co nie znaczy że był monotonny, LoN broń!!! Oczywiście granie w kuku było, był też tradycyjny toaścik o 22 – co roku o tej godzinie wyglądamy przez okna i ów toaścik wznosimy, wczoraj wyjątkowo żaden chodnik i żadne szyby nas nie rozdzielały ;D Były też zimne ognie, które dały się zapalić dopiero gdzieś tak dziesiątą zapałką – -’ O północy poszłyśmy na dwór popodziwiać (tiaaa…) fajerwerki, przy czym Celestynka nie mogła się powstrzymać od piszczenia mi do ucha, czym zagłuszała nawet huk petard, w związku z czym dziwię się że nie ogłuchłam na cacy… Marcelinka z radości złożyła życzonka jakiemuś przechodzącemu chłopakowi, a on równie radośnie cmok w rączkę i uściski, i w ogóle pełna galanteria… ;>>> Było tez oczywiście tańczenie, do muzyczki tak różnej jak rózne są nasze gusty – czyli Celestyna się krzywiła na a-ha, ja na techno, Marcelina na Las Ketchup… Nieee, Ketchupu nie mogłyśmy, po prostu NIE MOGŁYŚMY sobie darować!!! Poskakałyśmy do „Asereje” w końcówce balangi, wykrzykując na zmianę: „Jaka ta piosenka jest GŁUPIA!!!!! ;DDDDD” Przy okazji dowiedziałam się jak się tańczy do techno – najważniejsze jest, uwaga uwaga – machanie ręką!!! Można się przy tym trochę pobujać, ale ręką KONIECZNIE!!! ;PPP Stwierdziłam że takie coś można równie dobrze robić na leżąco i się położyłam, bo mnie zaczęła boleć głowa i parę innych części ciała, w związku z czym jedyne pragnienie jakie teraz mam to pragnienie MASAŻU… Chlip…

    Na następnej – i pierwszej w tym roku – sesyjce WIELKI FINAŁ!!! Ciekawa jestem co się stanie, zważywszy że na końcu poprzedniej omdlałam, w dodatku podczas tańca z osobnikiem który nas w tę przygodę wplątał… A potem już tylko czekać na Vanny, która bezapelacyjnie powiększy grono członków naszej sekty (ja nic nie mówiłam, RPG to czysta niewinność! ;P)!!!

    Życzę wszystkim pysiulkom żeby Wasze postanowienia noworoczne się spełniły i żebyście nie żałowały ich podjęcia!!! ;DDDDD

    Ponoć niedokończone w starym roku sprawy będą się za nami ciągnąć przez cały nowy rok. Zatem bardzo się cieszę że nie wierzę w przesądy. Bo gdyby miało tak być z ledwo zaczętym 16 odcinkiem DN… Brrr… O_o

    TACZ MI BEJBE! KIBUN WA HOLIDEJ!!!!!!!!!!!!!!!! ;DDDDDDDDDD

    Nyooo, zgadnijcie czego sobie słucham? ;P


    • RSS