blue_goth.gifNiedawno po raz kolejny mi się śniłeś. Ale tym razem nie był to radosny sen, bo zobojętniałym wzrokiem wpatrywałeś się przed siebie, chociaż jak zwykle nie widziałam Twojej twarzy. I nie wiedziałam jak przywrócić dawną bliskość między nami. A raczej niedawną. Czy kiedykolwiek czułeś się tak bezsilny? Pewnie nie masz takich problemów, a tę bliskość po prostu sama sobie wyobraziłam. Bo inaczej nie odszedłbyś tak bez słowa. Nawet bez pożegnania. Może po prostu chciałeś się ode mnie uwolnić… W końcu po co Ci ktoś taki jak ja? Ktoś kto nie daje Ci spokoju, czekając na Twoje przybycie? Czy teraz czujesz ulgę? Wiem że nigdy mi nie odpowiesz…
A mną miotało tyle sprzecznych uczuć. Rozpacz, ulga… Tak, ja też czasem czułam ulgę, mogąc być niezależna od nikogo. Zastanawiając się czy naprawdę byłeś wart moich bezsennych nocy. I niekiedy ulga zmieniała się w gniew. Wtedy bałam się żeby ten gniew nie stał się nienawiścią, bo nie chciałabym odrzucić tych miłych wspomnień, również związanych z Tobą. Ale przede wszystkim żal.
Teraz nawet żal trochę przycichł…
Zaczynam pytać samą siebie dlaczego teraz postanowiłam rozdrapywać jeszcze przecież świeżą ranę. Dlaczego ciągle wysyłam Ci kartki na święta i dlaczego nie wykreśliłam Cię z listy znajomych. Może dlatego że jednak tamtych chwil nie żałuję. Nie podziękuję Ci jednak, bo pewnie znów obróciłbyś to w żart. Mimo to pamiętam… To nawet nie nadzieja trzyma mnie przy wspomnieniach… Nie wierzę żebyś jeszcze kiedyś miał się odezwać by ot tak się poprzekomarzać, jak to robiłeś jakiś czas temu. Wkrótce żal ustąpi pewnie miejsca zobojętnieniu, a Ty kolejnemu, do którego się przywiążę. I ciągle będę mówić „Ty” mimo że będzie już miał inną twarz. Kolejną, której nie zobaczę w swoich snach.
Kolejna złudna nadzieja…