35.gifNyo, ciekawe czy ten temat będzie miał cosik wspólnego z poniższym zapiskiem (pozdro, Ajecian! ;D)… Zauważyłam u siebie pewną prawidłowość – nachodzi mnie na blogowanie i wtedy nie potrafię pisać DN, a gdy zaczynam pisać DN przechodzi ochota na blogowanie… Rezultat jest taki że 13 odcinek jest na ukończeniu, czyli połowa niedługo za mną! Ale o bloczku ofkoz nie zapomniałam ^___^

Ostatnio sama siebie zadziwiam – zamiast zajmować się mądrymi rzeczami czytam jakieś pokręcone lemony na Northern Lights… Ale ciągle twierdzę że jeśli już mam się obracać w tych kręgach to wolę jednak shonen-ai… Tylko parę(dziesiąt) moich wcieleń się ze mną kłóci że sama tworzę takie bzdurki… Nie, ja nie tworzę takich bzdurek! Nie, w „Take me” nie ma lemonów, jest co najwyżej wymiana energii, i nie dlatego że oni nie mogą, tylko dlatego że ja nie chcę!!! ><
Hm? Co to u licha jest „Take me”? To u licha jest historia powstała z połączenia „Wywiadu z wampirem” z „Join me” HIMa i tradycyjnym Sailorkowym motywem Poszukiwania-Części-Czegoś-Magicznego (TM), oczywiście nieskończona, jak to zwykle bywa z moimi historiami. – -’ Ale nie ma co się nad tym rozwodzić, w końcu ludzie (?) toto czytają a gnębienie ich biografią Xemedi-san wystarczy aż nadto. JASNE?
Jasne.
Tak wyglądają codzienne dyskusje moich jakże kochanych wcieleń… W takich chwilach wolałabym normalnie mieć dwa i byłby spokój :PPP

Na czym to skończyłam? Na lemonach? O i widzicie jak mi się tęsknota na mózg rzuca… A może nie, wtedy czytam raczej archiwum gg… nie, zaraz zaraz, archiwum też dzisiaj czytałam! Czyli jednak coś jest z tą tęsknotą… Ja to jednak przeszłością żyję, wspomnieniami… Tak lubię przeglądać stare listy, wracać myślami do momentów, które utkwiły mi w pamięci… I mam nadzieję że tam pozostaną. I że gdy (jeśli?) będę już stara i mądra, nie zapomnę tego jaka byłam w przeszłości. Już 5 lat z hakiem odkąd wzorem Emilki z Księżycowego Nowiu napisałam list od siebie 14-letniej do siebie 24-letniej… Nie pamiętam już co w nim nabredziłam… Ciekawe czy za 4 lata będę się z niego śmiać czy raczej płakać?

Melancholia, melancholia… Zwykła jesienna melancholia. Dobrze że nie depresja. Zarzuca się mi optymizm, tak? A dlaczego miałabym nie być optymistką? Na wszystkie ciemne moce, ktoś na tym pokręconym świecie musi!!! Nie wiem, może to zgubny wpływ Sailorek… Nauczyły mnie wierzyć w świat i mieć nadzieję. Czy coś w tym złego że człowiek ma się czego trzymać i ma siłę by przetrwać? A zresztą jak mam być długo w depresji skoro zaraz zaczynam szukać jej przyczyn i w końcu dochodzę do wniosku że wszystko przez tę mroczną wizję kolejnego sprawdzianu… Kiedy to już odkrywam mogę się z tego tylko śmiać, bo czy to jest powód do załamywania się? Człowiek sobie wymyśla jakieś problemy natury duchowej a tu taki banał wyskakuje ;PPPPP

I tym optymistycznym akcentem kończę na dziś i ruszam się uczyć na sprawdzian ;>>>