30.gifRewolucję mangową wywołuję, ludzieee!!! ;DDD Wprawdzie rewolucja powinna być gwałtowna a ta może niekoniecznie, ale lepsze to niż nic ;P Następstwa mogą być szokujące!
Otóż wczoraj w drodze do szkółki zahaczyłam o kiosk i nabyłam upragnionego Xa (mniaaam!!!), a potem pokazałam go koledżance Basi, która wychowała się na Sailorkach i trudno ją przekonać do czego innego, a widząc moje rysunki na xerówkach ;P mówi: „O, Bunny Tsukino! :D” Nyo i jak się tym Xem zaoglądała (bo przeczytać przez przerwę trudno), to ciężko się jej było z nim rozstać. Rezultat jest taki że dzisiaj jej pożyczyłam 1 tom, coby się dokształciła w dziedzinie „o-co-chodzi-i-dlaczego”. Ale jeśli nie przeczyta dla fabuły, to przynajmniej dla kreski, którą się zachwyciła *^.^* Przy okazji do oglądającej Basi dosiadły się jeszcze dwie koledżanki żeby zobaczyć cóż to za dziwo, a reakcja jednego z kolegów była mniej więcej taka:
Mariusz: Dragonball???
My: Nieee!!!
Mariusz: Czarodziejka z Księżyca???
My: Nieee!!!
Mariusz: Ale manga???
My: Taaak!!!
Mariusz: Nie cierpię mangi – -’ Już wolę kaczora Donalda!
My: O_o
I potem przy każdym spojrzeniu na rzeczonego kolegę chichrałyśmy się jak szalone ;>>>

Zrobiłam sobie teścik na Bojową Feministkę i wyszło mi 60%. Tylko. Fakt, wyszumiałam się w młodych latach i już wyrosłam z otwartej walki z płcią przeciwną, ale jednak… Wygląda na to że pozostałe 40% coś mało aktywne jest ;P Podliczmy… 27% uważa że mężczyźni to duże dzieci, którymi trzeba się opiekować i pobłażać, natomiast ostatnie 13% to ta fatalna część która sprawia mi najwięcej kłopotów. Innymi słowy powoduje, że chciałabym się zakochać. Co niestety jest w moim przypadku trudne, bo wszyscy faceci wpadający mi w oko są albo nieosiągalni, albo (zwłaszcza) nierzeczywiści. Czyli powzdychać do niego można, ale do snu nie utuli niestety… _^_ I w takiej sytuacji po prostu nie ma się wyboru i TRZEBA być Bojową Feministką…

Właściwie ten zapisek miał być tu już wczoraj, ale na szczęście tak się nie stało, bo byłby nieco pesymistyczny… Jak zwykle po wizycie u Ajecian zachciało mi się refleksji, a refleksja ciut mnie przygnębiła, ale to już minęło ^___~ Ostatnio w ogóle często się nad sobą zastanawiam, szukając własnego(-j) „ja” Tak, wiem że tych „ja” już mi się troszkę nagromadziło, ale która jest prawdziwa? Ta, którą pokazuję tym mniej bliskim osobom? Nie sądzę. Ta, którą widzą ci bliżsi? To już bardziej możliwe. Ta, która tworzy historie? Boję się tak myśleć, bo żyje życiem swoich postaci a własnego praktycznie nie ma… Może ta, która pisze bloga? A może ta, która pozostała już tylko we wspomnieniach z bardzo dawnych czasów? Może każda z nas jest prawdziwa, a może żadna? Może ta prawdziwa ujawni się dopiero w przyszłości? Tak czy inaczej poszukiwania bywają niekiedy bardzo interesujące… ^___~

Ten zapisek byłby tu wczoraj gdyby blog się nie zbuntował i nie kazał się od nowa logować zamiast zwyczajnie dodać notkę. Czyżby jakaś Siła Wyższa strzegła mojej obietnicy że pojawię się tu dopiero w łykend? _^_ Ale to dobrze, bo umysł mam dzisiaj nieco jaśniejszy i zapisek wyszedł taki jaki być powinien. Ale i tak nauka mnie czeka, bo sprawdzianami straszą, z informatyką na czele… Wiecie że w środę Magister-Inżynier pokazał nam jak wygląda PULPIT??? _^_

A propos kompjuterów, otoosan wreszcie został uświadomiony o różnicy między pojemnością dzisiejszych twardych dysków a pojemnością mojego. Był w ciężkim szoku. Wszystko zmierza ku dobremu… ^____~

A teraz pora na poczytanie sobie Xa po raz kolejny… I zacznie się kolejne oczekiwanie – na tom 15 i tę przesłodką, pokręconą, sadomasochistyczną kartę z Yuto, mniam mniam ;>~ Takie czekanie to ja zniosę!!!!!!! ^_____~