blue_goth.gifŻe jak? O co biega? Po prostu sobie Miyuś spożywa batonika Danio o takim smaku. Najmożliwiej prozaicznie. Co nie zmienia faktu że od pewnego czasu trudno mi o truskawkach i czekoladzie myśleć bez podtextów (chociaż truskaweczki + bita śmietana to ponoć bardziej perwersyjny zestaw – nie wiem, nie próbowałam ;P)…

Dwa dni podczas których byłam odcięta od blogów wydawały mi się wiecznością… A tak chciałam się tu wyładować, wyżalić… Choć może to i lepiej że piszę teraz, na spokojnie, bo wtedy może napisałabym coś czego potem mogłabym żałować. Przez ostatni tydzień tęsknota nie dawała mi spokoju i miałam taką huśtawkę nastrojów że gorzej już być nie mogło. Ale tym razem to nie była jakaś konkretna tęsknota (a czy zwykle JEST konkretna? _^_) tylko normalna (?) dobijająca samotność spowodowana tym że nie miałam komu się wygadać, a może kogo posłuchać, bo rozmowa ze mną zwykle wygląda tak że ktoś mówi a ja słucham. Fakt, codziennie spotykam koledżanki, ale to nie to samo… Właściwie jedyną spośród tych najbardziej mi niezbędnych do normalnego funkcjonowania osóbek była Satsuś, której czasem się udawało wpaść na gadulca (i chwała jej za to!!!)… I tyle. Saerie na studiach, Marcelina się gdzieś zaszywa (uczy się, czy jak?), Karcia biega po imprezach… Xel-chan też się nie pokazywał chyba od zeszłego poniedziałku, co jakaś część mnie przyjęła z niesamowitą ulgą, czując się wreszcie wolna, a inna część miała ochotę beczeć w podusię. Na wszystkie ciemne moce, dlaczego ta kreatura wywołuje u mnie wszystkie możliwe stany emocjonalne, od skrajnej radości po skrajną rozpacz??? A najfajniejsze że o tym nie wie – i całe szczęście. Przedwczoraj miałam taki moment, że o mało go nie wywaliłam ze swojego gadulca. Ale nie – oczywiście musiałam sprowokować rozmowę i po tej parominutowej rozmowie już nie beczałam nocą w podusię tylko się śmiałam jak wariatka (nyo cio, on czasem jak coś palnie…). A potem się dziwię, że Karcia mnie z nim swata, ech… _^_

Tak czy inaczej, z deprechą koniec. Od wczoraj jestem już radosna (mimo durnej kartkówki z anglika :P) i czuję się tak lekko jak tylko się da! Znowu potrafię bez oporów zawołać „ŻYCIE JEST PIĘKNE!!!!!!” Postanowiłam że nie dam się rozpaczy przez najbliższe 1000 lat. A tęsknota? Zawsze pozostaje mi terapia w formie listów miłosnych na blogu! Zwłaszcza że ktoś toto czyta i się zachwyca ;>>> Jedyny problem w tym że pisany w tym czasie 12 odcinek DN, który miał być moją dumą, absolutnie mi się nie udał. Fakt, jeszcze go nigdzie nie wysłałam, więc teoretycznie mogłabym poprawić, ale wiem że w praktyce za Chiny tego nie zrobię… Nyo trudno, raz na wozie, raz nawozem, jak powiada przysłowie…

Tak sobie patrzę na to co tu natworzyłam i stwierdzam że podczas okresu depresji napisałabym prawie to samo. Oprócz tego kawałka o mojej obecnej radości, mochiron. I moja opinia o pewnej osobie byłaby bardziej gorzka… Chociaż obgadywanie konkretnych osób na blogu nie idzie mi łatwo, pewnie dlatego że ktoś mógłby się doszukać jakiegoś podtekstu, a tego się właśnie boję. Są osoby które uwielbiają mnie wnerwiać w ten sposób…

Może już na dzisiaj skończę, bo jeszcze napiszę coś czego będę potem żałować… Ech, i JA śmiem prawić Sano kazania??? _^_ Zresztą może już coś takiego napisałam, kto wie? Czas pokaże…

P.S. Uwielbiam soundtrack z hacka!!! I „Evolution” Ayumi Hamasaki!!! I „Aka to kuro” z Noir (zresztą nie tylko ja ^___^ już parę ludków nawróciłam)!!!

P.S.2. Czekolada + truskawki rządzą (nie mylić z żądzą! ;>~)!!!

P.S.3. ŻYCIE JEST PIĘKNE!!!!!!!!!!!! *^___^*