star-miya blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 9.2002

    26.gifBrad w desperacji rzucił się w stronę przepaści…
    – Dokąd, szaleńcze?!? – powstrzymało go silne ramię Sherida – Ta moc cię zetrze na proch, nie rozumiesz?!?
    – Ale to trzeba powstrzymać!! – młody Strażnik Chaosu patrzył na stojących na dnie Nerię i Haila Havoca – Nie obchodzi mnie Chaos, obchodzi mnie życie! Istnienie świata!!!
    – Ponoć ludzkie życie jest największym Chaosem – odezwała się Leona – więc dla Zrodzonych dla Ładu powinno nie mieć wartości. A dla mnie jednak ma… – popatrzyła na Brada z oddaniem. Odwzajemnił spojrzenie narzeczonej. Teraz ona zwróciła się do Sherida – Oni są Filarami Chaosu tak jak ty… Rozumiem… Nie pomagasz im bo nie chcesz? Pragniesz destrukcji?
    – Nie to że nie chcę – wojownik z Toal ciężko westchnął – Po prostu się tam nie dostanę. Nawet ja.
    – Mamy tak stać gdy świat zmierza do zagłady?!? – zawołał Brad.
    – Nie pierwszy raz i nie ostatni – mruknął Sherid.
    A na dole Neria i Hail pozbawieni własnej magii stali tak blisko źródła tej niszczycielskiej mocy, którą sami uwolnili. Nie pojmowali że to coś co nie jest nawet żywą istotą ma takie wielkie możliwości. W innym przypadku chętnie by z tego skorzystali… Ale nie teraz, gdy byli tak kompletnie bezsilni, na skraju śmierci… Hail był szalony i właściwie było mu wszystko jedno. Jednak Neria…
    – Czyżby wszechmocne Filary Chaosu po raz pierwszy w swoim życiu się bały? – usłyszeli melodyjny głos z nutką drwiny. Odwrócili się. Ta bezczelna dziewczyna w fioletowej pelerynce najspokojniej siedziała na kamieniu niedaleko nich i uśmiechała się.
    – Jak Xella-Medina się tam dostała??? – wyjąkała Leona. Brad i Sherid nie znali odpowiedzi.
    – TY! – Neria oskarżycielsko wycelowała palcem w kierunku kapłanki – Ty nas w to wrobiłaś!!!
    – Ależ ja was do niczego nie zmuszałam – odrzekła bursztynowooka dziewczyna – Przecież właśnie spełnia się wasze pragnienie: dwa Filary poświęcają życie by nastał absolutny Chaos.
    Hail zaśmiał się, wyraźnie rozbawiony.
    – To co że nie Sherid i ten czwarty Filar którego szukaliście? – kontynuowała Poszukiwaczka Tajemnic – Filar to Filar. Chyba że życie wam jednak miłe i ładnie poprosicie o pomoc…
    – TY mogłabyś nam pomóc? – prychnęła elfka.
    – A nie będzie więcej zabijania Filarów? – dziewczyna uśmiechnęła się promiennie.
    – Nie igraj z nami, ty mała… – oczy Nerii zwęziły się w gniewie.
    – Przysięgniecie? – uśmiech stał się jadowity. Hail zwrócił ku niej wzrok.
    – Przysięgam że nigdy nie zabiję żadnego Filaru – wyrecytował beztrosko. Neria spojrzała na niego zaskoczona. Po chwili jednak uśmiechnęła się dziwnie i powtórzyła przysięgę. I wtedy Xella-Medina podeszła niebezpiecznie blisko źródła zła…
    – Oszalała? – szepnął Brad.
    A ona zaczęła wykonywać jakieś dziwne ruchy rękami. Zupełnie jakby dyrygowała. I nagle wokół pociemniało i wszyscy poczuli zbierającą się energię. Niesamowicie potężną. A potem rozpętała się prawdziwa burza kolorów.
    Neria i Hail patrzyli na to szeroko otwartymi oczami. Bo ZROZUMIELI.
    A Xella-Medina odwzajemniła ich spojrzenie i zmrużyła oczy. I nagle zniknęli jakby zapadli się pod ziemię.
    – Co ona robi? Co to za czar? – spytała Strażniczka Ładu.
    – Dar Chaosu – rzekł cicho Sherid – Jedno z najpotężniejszych zaklęć we wszechświecie. Ale potrafią go używać tylko 4 osoby – do Leony i Brada powoli zaczynało docierać co on ma na myśli – A pozostałe 3 to Neria, Hail i ja…
    Nic więcej nie powiedział. Xella-Medina spojrzała w górę, prosto na nich. Poczuli jak ziemia się pod nimi otwiera. Za chwilę mieli się znaleźć w bezpiecznym miejscu.
    I nie zobaczyli finału.

    Poszaleli???

    16 komentarzy

    27.gifPogibało ich??? Powariowali maksymalnie??? No chyba że ktoś o zdrowych zmysłach by mnie przyjął. Bo oni przyjęli… ^ ^
    I tak, dziubaski moje kochane, jestem już w college’u i prędzej czy później będziecie mogli mówić do mnie „sensei”… ;> Kto będzie miał cięższe życie – ja z dzieciaczkami które może kiedyś będę uczyć angielskiego czy te dzieciaczki ze mną? ;P Ech, jednak sama się muszę porządnie nauczyć i zostać tłumaczką bo inaczej wyląduję gdzieś skąd trudno wyjść… _^_
    W domciu szał, wszyscy chcą oblewać i nie obchodzi ich że nie cierpię szampana. A ja sobie siedzę kompletnie spokojna i zamiast z dostania się do szkółki cieszę się że mi się kolejna piosenka Nightwisha ściąga (a jak zacznę wołać „Vivat KaZaA!!!” to będzie znaczyło że ze mną źle ^ ^’) tak jak zamiast martwić się egzaminem narzekałam na brak płyt a-ha, ale otoosan się cieszy sukcesem córeczki, a nuż sypnie czymś tam? Buehehe, ale ze mnie materialistka ;>>>
    Póki co korzystam z ostatnich chwil wakacyjek, które skończą się 1 pażdziernika o gadzinie 8.15 i trzeba będzie pożegnać się z dwuznacznymi dyskusyjkami do wpół do pierwszej… T_T A tak fajnie było… No ale cóż, zdałam, trzeba się poświęcić… ;>>>
    ………..
    [teraz możecie gratulować ;P]

    31.gif…bo o nikim innym nie myślę zanim zasnę i gdy się budzę, i właśnie Ty pojawiasz się w moich snach, choć nie widzę Twojej twarzy, odczuwam Twoją bliskość… Bo odkąd pojawiłeś się w mojej egzystencji i przewróciłeś ją do góry nogami, nie wyobrażam sobie jej bez Twojej obecności… Kiedy Cię spotykam na swojej drodze, świat staje się taki jaki powinien być a problemy tracą znaczenie. Uśmiechasz się – radośnie, szelmowsko, złośliwie… a wszystko dokoła razem z Tobą. I każdy Twój uśmiech wywołuje ciepłe uczucie w moim sercu, bo wtedy wiem że nie muszę się martwić. Martwić o Ciebie właśnie, bo to dla mnie udręka… Choć z drugiej strony chciałabym móc Cię pocieszyć, przytulić i przywrócić wiarę w świat, bo wtedy wiedziałabym że mnie potrzebujesz… Musi mi wystarczyć, że jesteś… Gdzieś w otchłani albo w raju, albo in the sheltering shade of the forest, albo po prostu blisko choć jednocześnie tak daleko…
    Ale teraz Cię nie ma, a ja zadaję sobie pytania co robisz, gdzie jesteś i z kim, i czy w ogóle mam prawo o to pytać, choć wiem że i tak mi nie odpowiesz, bo nigdy tego nie przeczytasz, a jeśli nawet to pewnie zaśmiejesz mi się w twarz, a ja będę musiała obrócić to w żart albo zniknąć, rozpłynąć się pogrążona w żalu i wyrzucić Cię z moich myśli, a może… z serca?
    Czy jesteś już w moim sercu?
    Czy jesteś tylko moim wyobrażeniem, czy też istniejesz taki jakiego Cię widzę oczami mojej duszy?
    Noc jest długa, cicha i bezsenna…
    Pełna tęsknoty do Ciebie, do Ciebie

    *List wysłany do programu radiowego „Godzina Zero” (3 odc. Sailor Moon ;>) i nagrodzony broszką w kształcie kwiatu, dzięki której zasnę by więcej o Tobie śnić*

    38.gifUff, juz jestem po egzaminie a fuj, co to za paskudztwo było, na pisemnym miałam tekst na temat alkoholizmu w Mongolii i słówka typu „członek rodziny zarabiający na pozostałych” – to pewnie father, nie? ;P Niedawno wróciłam z ustnego, na którym pytano mnie m.in. czy to prawda ze mężczyźni bardziej cierpią podczas choroby niz kobiety i próbowałam udowodnić ze tak, a wyszło mi wprost przeciwnie _^_ ale to szczegół. To już za mną i co będzie to będzie ;PPP

    A co do nowego imidżu, to naszło mnie ostatnio na parę zmian na bloczku i postanowiłam wywalić ten paskudnie czerwony kolor liter, a gdy się o tym dowiedziała moja nieoceniona siostrzyczka to też ją naszło i wstawiła mi w xiędze tło w Xelloski *^_^* (ARIGATO!!!!!!!!) czyli pojawił się u mój juz drugi wzór do naśladowania obok Sailor Mercury ^__~ W komentarzach też się pokazała moja droga Ami-chan, w swoim żywiole ^ ^ i w moim też ^ ^

    Ach, ciekawe o której pójdę dziś (?) spać, bo mój cykl życiowy jest juz zakłócony… T_T

    No i jak, cieszycie się że powracam? ;>>>

    33.gifŻegnam się z Wami, ale nie na wieki! Albowiem w najgorszym (najlepszym? ;P) razie dopiszę się tu dopiero w czwartek!!!
    ………………..
    (teraz możecie płakać/cieszyć się)
    ………………..
    Już jutro mam pisemny egzamin do college’u a w środę albo czwartek, o zgrozo, USTNY!!! Cóż, pisemnego się nie boję, tak jak nie bałam się wstępnego do liceum i matury – uśmiecham się do wszystkich i mówię że najwyżej nie zdam ;> Zero stresu. Czy to optymizm, czy zobojętnienie? Ale ustny… Przecież jeśli nawet się tam odezwę, to będę szeptać i chrypieć, jak to zwykle bywa… A jak jeszcze w dodatku ucieknie mi z pamięci jakieś słówko… – -’ Cóż, kit z tym – rok wakacji chyba mnie nie dobije ;P najwyżej umrę z monotonii ;P
    E tam, skoro ludzie trzymają za mnie kciuki i życzą powodzenia (nawet Xel-chan goni mnie do spania żebym miała jasny umysł – świat się przewraca do góry nogami!!) to czemu nie spróbować? ^__~ Najwyżej spełni się moje szalone marzenie z dzieciństwa i zostanę nauczycielką [złowieszczy uśmieszek]…
    Do zobaczenia, dziubaski!!!!!

    35.gifTrudny rachunek

    Szły raz drogą trzy kaczuszki,
    Grzeczne, że aż miło:
    Pierwsza biała, druga czarna,
    A trzeciej nie było.

    Na spotkanie tym kaczuszkom
    Dwie znajome wyszły:
    Pierwsza z krzaków, druga z sieni,
    Trzecia prosto z Wisły.

    Aż tu jeszcze jedna idzie,
    Bardzo wesolutka,
    Idzie sobie, podskakuje,
    A ta druga – smutna.

    Siadły wszystkie na ławeczce,
    Wtem dziewiąta krzyczy:
    „Pięć nas było, a jest osiem!
    Kto nas wreszcie zliczy?”

    Na to mówi jej ta trzecia:
    „Sprawa bardzo trudna!
    Wyszłam pierwsza, przyszłam szósta,
    Teraz jestem siódma!”

    I nie mogły się doliczyć,
    Nic nie wyszło z tego,
    Więc do domu, choć to kaczki,
    Wróciły gęsiego.

    Ten wierszyk napisał pan Julian Tamniewim (ten od Lokomotywy ;D).
    Kto rozwiąże to zadanie, ten jest dobry!! ;>>>

    Take on me…

    8 komentarzy

    30.giftake me on, I’ll begone in a day or two… słucham sobie a-ha chyba po to zeby się dobić… Wczoraj koncertowali w Warszawie a MNIE tam nie było… Przedwczoraj znalazłam Ich 3 płyty sprzed co najmniej 10 latek a nie mam ich za co nabyć… I oto czemu nie pisałam… A co, dobijam się! Życie fanki tak właśnie wygląda – ale niezmiernie się cieszę że nie słucham Britney, boybandów czy tego czegoś* co niektórzy nazywają muzyką – -’ tylko osiągnięć belle epoque (lata 80te :P).
    Ech, muszę się trochę podołować, dzisiejsza data temu sprzyja (oczywiście NIE jestem przesądna!!!). Ale zamiast jak normalny, rozsądny człowiek dołować się egzaminem wstępnym (juz w poniedziałek – -’) narzekam na brak miejsca na twardym dysku, na brak anime, na brak weny i na brak czasu by posłuchać swoich ulubionych piosenek – a jest ich taaaka długa lista! A teraz zmierzam do dopisania do tej listy Nightwisha… Ech, lubię sobie życie utrudniać… _^_

    *czyli techno :PPP

    mimi_goth.gifO tak, spragniona jestem, ale nie herbatki tym razem, bo juz (dopiero??) trzecią miętową piję…
    Czego pragnę? Może natchnienia i Prawdziwego Talentu?
    Może spokoju?
    A może tego co tak trudno a jednocześnie tak łatwo wyrazić? Bo tyle razy mówię że „kocham” spacery, muzykę i mangę a tak trudno mi powiedzieć… no, TO, na przykład rodzinie, którą naprawdę… Cóż, mogę sobie pragnąć, jeśli nie wyjdę z domu to nie znajdę, a jeśli znajdę to nie wiem czy poznam że to właśnie TO! – -”’ Nie samymi bishonenami człowiek żyje, a w Necie o TO chyba raczej trudno… Bez poznania (Łodzi i Warszawy ;P) baaardzo łatwo, ale na zakochanie w wyobrażeniu już chyba za poważna jestem (tiaaa… ;P). A spotkać kogoś rzeczywistego i wtajemniczonego jeszcze mi się nie udało… Ale zawsze można pojechać na konwent i poznać ludzi, pouśmiechać się… A figa. Musiałabym uciec z domu chyba.
    NIECH KTOŚ ZROBI KONWENT W LEGNICY!!!
    Poza tym pragnę zdać egzamin (ale zostać nauczycielką NIE!! – nie mam ochoty na nerwicę!!) i znaleźć słowa do opisania tego co czuję (z tego się poezja bierze – ganbatte, Miya!!!).
    Nie jestem sama!! Moja droga siostrzyczka Saerie i moja nowa Muza Gin tez zbierają pomysły!! Jeśli będziemy się dopingować wzajemnie to pewniego dnia staniemy się sławne, bogate, uwielbiane… Taaak, mój optymizm nie zna granic! To jeszcze teraz muzyczka na jeszcze większą poprawę humorku… Hm, „Give a reason”? „Moon revenge”? „Aka to kuro”? A może „Elvenpath” (powolne nawracanie na Nightwish – ARIGATO, XEL-CHAN!!!)?
    Chyba czasu starczy na to wszystko i jeszcze trochę ;D
    A szczegółów o mych pragnieniach dowie się tylko mój fioletowy pamiętnik – może on się nie zgorszy… ;>>>

    P.S. Giniaczku, masz notkę! Ar Ju hepi?? ;D

    blue_goth.gif…więc wyznaję: znowu mnie naszło na pisanie książki _^_ Oj znowu, znowu, dosłownie od zawsze łażą mi po głowie jakieś dziwne historie i gdy byłam mała odgrywałam je z koleżankami (biedne…), potem ciągle kupowałam Barbie bo mi postaci nie starczyło ^ ^’ a teraz wszyscy którzy mi wtedy towarzyszyli są juz starzy i mądrzy :P i pozostało mi tworzenie w umyśle i skakanie po wymiarach, o których kroniki kiedyś powstaną… jeśli przezwyciężę swój zwyczaj niedokańczania moich „dzieł”. Już chyba ze trzy książki i mnóstwo piosenek z okresu podstawówki leżą nieskończone (ZACZĘTE!!) w szufladach a ja się z nich chichram – przytoczę moje ulubione zdanko z jednej z nich: Stałam w mrocznej komnacie, sama, wokół pusto i nie było nikogo. Teraz niestety mi to nie przeszło, ciągle nie znajduję słów by opisać to co widzę oczami wyobraźni T_T Mam nadzieję że Drogę Niepokoju skończę, co jest bardzo prawdopodobne, bo mnie parę ofiar dopinguje (ARIGATO!!!). A tę panią, która jest niestety Xellą-Mediną (nie pytajcie lepiej o co mi chodzi), można spotkać zarówno w DN jak i w Skokach w inną rzeczywistość czyli moich odchyłach na łamach tego bloczka. O_o najpierw piszę jej biografię, potem publikuję fotkę… Matko, ależ ja się narażam!!! Ale skoro jestem pół-Mazoku, to masochizm mam we krwi… Nie bierzcie ze mnie przykładu!!!

    collie2.gifDzisiaj toaścik z powodów tylko trzech, choć może jeszcze jakieś by się znalazły ;>>>
    1)Bloczek skończył 2 miesiące i dalej rośnie (hehe…)
    2) Dzisiaj spadł deszcz – ale tego można się było spodziewać po tym jak odtańczyłyśmy z Alirą (pozdrowienia dla siostrzyczki ;D) taniec deszczu, a potem okaasan sobie wyśniła pomyślny wynik tego tańca ;DDD
    3)Droga Niepokoju dotarła już do 10 odcinków (JUBILEUSZ!!!) z drugiej strony jak sobie pomyślę że jeszcze 16 to… _^_
    A propos fanfików to gdy siedzę sobie na Zonie Sapkowskiego i czytam te zabójcze fiki o wiedźminie, wpadam w kompleksy tak głębokie że bardziej już się chyba nie da… Nyo może oprócz chwil gdy czytam ficzek Saerie (pozdrowienia dla kolejnej siostrzyczki ;D)… Ale nie planowałam tu wywodu na temat mojego pseudotalentu (i nie prowokuję do mówienia ze wcale nie jest „pseudo” ;P) bo to juz w następnym odcinku reality show pt. „Prawie normalny blog”. W każdym razie dzisiejszy toaścik na tyle mi humorek poprawił ze nie narzekam juz na niewyspanie ani na tak mało wpisów (GIMME MORE!!!) i idę na kolacyjkę (pozdrowienia dla kolacyjki ;>~) mniam mniam, wspominałam juz ze chyba przejdę na kanibalizm? Nie??? Nyo to teraz wspominam.;>>> Oyasumi!!!


    • RSS