black_goth.gifTaaak… Wczoraj dowiedziałam się o czymś bardzo istotnym – najlepszym zajęciem na świecie nie jest, jak dotąd uważałam, gnębienie innych, ale nawijanie mową wiązaną do płci przeciwnej! Nyo i jak mam się do tego ustosunkować? Oprócz pewnego starego wpisu do pamiętnika żaden osobnik płci przeciwnej nie zwracał się jeszcze do mnie wierszem ani ja do żadnego, nie mam więc jeszcze doświadczenia pod tym względem :( Co nie zmienia faktu że poezję lubię, a nawet bardzo – a najchętniej czytam to co napisali Pawlikowska-Jasnorzewska, Stachura i Kayenn-sama. Zwłaszcza gdy nadchodzi moja ukochana wiosna i wszystko budzi się do życia, mam taką chcicę, że się w głowie nie mieści ;P I w porywach szaleństwa coś w swym zielonym zeszycie skrobnę…
Nie nie, LoN broń, ja POEZJI nie piszę!!! Tylko takie bezsensowne i beztreściowe cosie, które nazywam „zbitkami słów” i jak już naprawdę nie będę miała o czym tu pisać to może któryś umieszczę (teraz możecie zacząć protestować ;>)… Dawno temu piosenki pisałam, a teraz je czytam i się chichram na całego ;P
A teraz za to piszę fiki i gnębię nimi moje ofiary… Moje życie zawsze było związane z tworzeniem czegoś w wyobraźni… A to mi przypomniało że lubię jeszcze wiersz Leśmiana „Pan Błyszczyński” o takim twórcy swojego małego własnego światka marzeń – chyba go po prostu rozumiem, zwłaszcza gdy na chwilę przypominam sobie że to co sobie wyobrażam nie istnieje tak naprawdę… :( Ale kto wie, może kiedyś pokażę to światu?
Pozdrawiam wszystkich miłośników poezji!! ^___^

P.S. Juz 3 i pół roczku mam komputer i dopiero niedawno się kapnęłam jak się pisze „Ź”… VIVAAAT!!! _^_