star-miya blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 8.2002

    black_goth.gifTaaak… Wczoraj dowiedziałam się o czymś bardzo istotnym – najlepszym zajęciem na świecie nie jest, jak dotąd uważałam, gnębienie innych, ale nawijanie mową wiązaną do płci przeciwnej! Nyo i jak mam się do tego ustosunkować? Oprócz pewnego starego wpisu do pamiętnika żaden osobnik płci przeciwnej nie zwracał się jeszcze do mnie wierszem ani ja do żadnego, nie mam więc jeszcze doświadczenia pod tym względem :( Co nie zmienia faktu że poezję lubię, a nawet bardzo – a najchętniej czytam to co napisali Pawlikowska-Jasnorzewska, Stachura i Kayenn-sama. Zwłaszcza gdy nadchodzi moja ukochana wiosna i wszystko budzi się do życia, mam taką chcicę, że się w głowie nie mieści ;P I w porywach szaleństwa coś w swym zielonym zeszycie skrobnę…
    Nie nie, LoN broń, ja POEZJI nie piszę!!! Tylko takie bezsensowne i beztreściowe cosie, które nazywam „zbitkami słów” i jak już naprawdę nie będę miała o czym tu pisać to może któryś umieszczę (teraz możecie zacząć protestować ;>)… Dawno temu piosenki pisałam, a teraz je czytam i się chichram na całego ;P
    A teraz za to piszę fiki i gnębię nimi moje ofiary… Moje życie zawsze było związane z tworzeniem czegoś w wyobraźni… A to mi przypomniało że lubię jeszcze wiersz Leśmiana „Pan Błyszczyński” o takim twórcy swojego małego własnego światka marzeń – chyba go po prostu rozumiem, zwłaszcza gdy na chwilę przypominam sobie że to co sobie wyobrażam nie istnieje tak naprawdę… :( Ale kto wie, może kiedyś pokażę to światu?
    Pozdrawiam wszystkich miłośników poezji!! ^___^

    P.S. Juz 3 i pół roczku mam komputer i dopiero niedawno się kapnęłam jak się pisze „Ź”… VIVAAAT!!! _^_

    w_003.gifRenee siedziała w półmroku, ale i tak niezle widziała te wszystkie rupiecie – nie, wspomnienia – które tu zgromadziła. Wspominała swoje wygnanie i podróże po tak wielu wymiarach, przyjaciół i wrogów, których tam spotkała, wreszcie powrót do domu, objęcie tronu… nawet miłość… Czuła, że znalazła spokój i nawet imię Dai’ren – „dobra strona” już jej nie ciążyło. Kiedyś na znak buntu przeciw zaszufladkowaniu, presji, przyjęła imię Renee – „bezstronna” – taką ją znała większość tych, których w życiu spotkała. A teraz jej dzieci zechciały podzielić jej dawny los… Kay już wyruszył w świat, ale jego siostra…
    Dłoń Renee trafiła na coś długiego i cienkiego – lagę zakończoną ostrzem i kulą. Przed oczami stanęła jej wojna, która przeszła do historii jako Kouma Sensou, przypomniała sobie widok martwych smoków, słowa, które wtedy mówiła… Czy miała rację?
    Zbiegła do buduaru, który nazywały „babskim przybytkiem”. Jej córka właśnie siedziała na swej ulubionej pluszowej kanapie dopijając swoją herbatę.
    – Więc postanowiłaś? – spytała Renee. Na twarzy czarnowłosej dziewczyny pojawił się uśmiech – właściwie nigdy z niej nie schodził, tylko zmieniał formę.
    – Skoro braciszek poooszedł, to i ja mogę – stwierdziła radośnie, chociaż spokojnie.
    – Wiesz ile ryzykujesz? – niepokoiła się królowa z Andromedy – Straciłaś swą moc tak niespodziewanie…
    – Mamo – przerwała jej córka – o to właśnie chodzi – przestałam być Sankatsu i chcę się dowiedzieć dlaczego. Czuję, że coś tkwi głęboko we mnie i mam ochotę to odkryć i poznać – przytroczyła do pasa torbę i narzuciła na siebie fioletową pelerynkę – pamiątkę z Dekilonii.
    – A jeśli to… tajemnica? – pozwoliła sobie Renee.
    – To jedyna tajemnica, której nie chcę chronić, tylko poznać – jej córka uśmiechnęła się zagadkowo.
    – Zaczekaj, Xello-Medino… Wez to… dla bezpieczeństwa – Renee podała dziewczynie lagę – To jest Wen’Therid, opowiadałam ci jak… został mi przekazany dla ciebie.
    Dziewczyna z promiennym uśmiechem wzięła broń. Kula zajarzyła się na fioletowo.
    – Chyba się lubimy. Niezły gust miał – stwierdziła. Renee uścisnęła córkę na pożegnanie.
    – Tylko unikaj niebezpieczeństw… i nie daj się nikomu wykorzystać – zaśmiała się powstrzymując łzy.
    – Manipulować to ja a nie mną – odparła Xella-Medina z dziwnym uśmieszkiem. Renee spojrzała na nią.
    – Wiesz, córeczko, wyglądasz tak… – nagle urwała.
    – …znajomo? – dokończyła Xella-Medina – Chyba będzie się trzeba kiedyś wybrać do tamtego wymiaru, tak z czystej ciekawości… – zamyśliła się na chwilę.
    – Mamo…
    – Tak, kochanie? – spytała królowa.
    – Mogę zabrać kanapę?

    got55.gifWróciłam znad morza! Do domciu! Do bloczka! Do pisania fika! Do śpiewania karaoke! Ale faktem jest że w Ustce było o wiele fajniej niż się spodziewałam ^__^ Jazdę mieliśmy z przebojami, bo samochód siadł w drodze i trzeba było spędzić godzinkę w warsztacie – -’ Pogoda była akurat i do spacerków, i do kąpieli, chociaż na plaży rzadko siedziałam – złapałam uczulonko na słoneczko i wreszcie miałam pretekst żeby nie leżeć ciągle plackiem i się opalać (JAK JA TEGO NIE CIERPIĘ!! ><). Zjadłam sobie przepyszniutkiego łososia z rusztu, posłuchałam Dżemu i Kayasi, których koncert było w całym mieście słychać i nakupowałam suwenirów, które teraz ludkom rozdaję, bo nie mam ich gdzie postawić ;P A teraz gadam sobie w najlepsze z siostrzyczką Fi… Satsusią (nie mogę się przyzwyczaić ;P), jakby nam tych sesemesów na wczasach nie starczyło ;PPP A za kompem nie tęskniłam, chociaż z 5 kafejek tam było – jak odpoczynek to odpoczynek! I teraz nikt mi juz nie wmówi jakiegoś uzależnienia od Netu!!! :PPP
    Niedługo tu wrócę, a teraz lecę pozajmować się moimi nowymi Neozwierzaczkami, gadać dalej, pisać dalej i śpiewać dalej! Cip cip kuraaa!! Karaoke to jest to!!! Parująca filiżanka herbatki-nyooo!!! „Secret – dareka no message” rulezzz!! I „Heart wa wow wow” teeeż!!
    JAK JA SIĘ ZA TYM STĘSKNIŁAM!!!!!!


    • RSS