got31.gif…i czuję się jak zagubiona dusza, wypalona już ze wszystkiego, a jednocześnie miota mną tyle emocji, tyle uczuć, sprzecznych, niszczących, rodzących nowe, radość, rozpacz, bezkrwawa wojna, chcę krzyczeć, krzyczeć, i jeszcze, pod niebo, by świat usłyszał moją duszę, wołającą o spokój, o ukojenie…
Dosyć! DOSYĆ!!!
Uff…
Dzisiaj już chyba nie zasnę, jeszcze parę razy się powzruszam, pozachwycam, że niektórzy potrafią tworzyć taki niepowtarzalny nastrój, aż wpadnę w takie kompleksy, że zamknę się na 4 spusty i zacznę śmiać się z siebie, że wyobrażałam sobie, że potrafię stworzyć coś, co poruszy innych tak jak niektóre dzieła poruszają mnie…
A może jestem przewrażliwiona? Fakt, że ostatnio czytam przede wszystkim fiki o Slayers i książki pani Sandemo… Powiedzcie, zabłąkani tu przypadkiem Czytelnicy, czy TAKIE dzieła zasługują na taką reakcję jak moja? Czy jestem po prostu egzaltowana i niewyżyta? ^ ^”’
Ech, wygadałam się i trochę mi przeszło…
Z drugiej strony ten blog jest PRAWIE normalny, czyż nie? ^__~