26.gifAleja była pełna kwiatów i drzew. Panowała tu idealna harmonia w przyrodzie i nawet pałac wyglądał jakby wyrósł z ziemi a nie został zbudowany. Pięknej i dostojnej władczyni Doliny Kwiatów o tęczowych skrzydłach towarzyszyła w przechadzce czarnowłosa, może dwunastoletnia dziewczynka, uśmiechnięta i ubrana na fioletowo. Z ciekawością patrzyła na rośliny i śpiewające ptaki.
– Eo… – odezwała się nagle – Czy można przestać być tym kim się jest?
Skrzydlata elfka spojrzała na nią z lekkim rozbawieniem.
– Czyżbyś chciała stać się ptakiem albo dumnym drzewem? – spytała – Niewielu jest władnych dokonywać takich rzeczy… a i twoja moc nie na tym polega.
– Ano właśnie – rzekła dziewczynka – i dlatego chciałabym nie być Sankatsu.
– Nie możesz zrezygnować z mocy danej ci przez gwiazdy – wyjaśniła jej Ea – A jeśli posiądziesz jeszcze inną moc, obie rozerwą cię na strzępy. Czy tego pragniesz?
– Potęga gwiazd jest dziedziczna i dostaje się ją czy się chce, czy nie – dziewczynka wciąż się uśmiechała, ale jej słowa nie były oznaką dumy – A ja chciałabym osiągnąć coś własnymi siłami… coś czego nie potrafiłby nikt inny…
– Boską moc? Panowanie nad światem? Powrót do Chaosu? – pytała pół żartem elfia królowa.
– Boginią nie zostanę, bo nie chcę czci, a panowanie nad światem jest nudne… Lepiej obserwować go z ukrycia i śmiać się gdy wpędzi się kogoś w kłopoty – nie wiadomo było czy dziewczynka mówi poważnie, czy żartuje – A powrót do Chaosu… masz na myśli absolutną destrukcję? Istnienie bez życia, bez tajemnic? Chaosu najwięcej jest właśnie w życiu, więc to nie jest dobry pomysł.
– Opowiedziałam ci wszystko co sama wiem o Ładzie i Chaosie – Pani Kwiatów zmieniła ton – i mam nadzieję, że kiedyś tę wiedzę dobrze wykorzystasz…
– Czyżby jeden z Filarów Ładu przewidywał moją przyszłość?
– Nie ma jednej przyszłości, Xello-Medino – stwierdziła Ea – Każdy sam wybiera swą drogę. Mam jednak dziwne wrażenie, że ty staniesz się kiedyś kimś niezwykłym… Pamiętaj więc…
– Tak jest, psze pani – dziewczynka uśmiechnęła się figlarnie – będę utrzymywać równowagę między Ładem a Chaosem, nie zrobię niczego wbrew sobie i nie zabiję żadnego Filaru…
I nagle jej uśmiech stał się dziwny i złowieszczy, i dodała cicho – …dopóki to nie będzie konieczne.
Gdyby Pani Kwiatów nie znała swej młodziutkiej podopiecznej i nie była pewna, że ufają sobie wzajemnie, spoglądając w oczy Xelli-Mediny poczułaby… co najmniej niepokój…