star-miya blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 7.2002

    got54.gifJutro wstajemy o piątej i ruszaaaaaaaaamy!!!!!!
    Lato-nyo… Morze-nyooo… Parująca herbatka-nyoooooooo… Tak tak, herbatkę ze sobą zabieram, a także kasety, krótkopisik i książkę „Mgły Avalonu” (1035 stron, cip cip kuraaa!!). I mam nadzieję na pogodę, jeśli nie do pływania to chociaż do spacerowania… Ale tak będę tęsknić za tym bloczkiem, za Drogą Niepokoju i za moimi przeukochanymi (!!!) korespondentami, już tęsknię, mimo że jeszcze się dzisiaj spotkamy – na kolejnej WiP-owej herbatce! Co mam zrobić żeby nie tęsknić? Taki jakiś ze mnie domowy zwierzak. Marzę o podróżach, a jak przychodzi co do czego to tęsknię jeszcze przed wyjazdem.
    Ale już wiem o co chodzi. To ta perspektywa zasuwania siedmiu godzinek w upale – po prostu tego nie wytrzymam, dlatego teraz się wyżywam ;>
    A już niedługo czeka mnie pakowanie – jakże ja się cieszę!!! Ech, optymistka ze mnie, nie ma co! Pozdrawiam Was, zdesperowani Czytelnicy i życzę Wam i sobie udanej reszty wakacyjek! Do zobaczenia za dwa tygodnie!!!!!! Nyo.

    got40.gifOd razu zaznaczam, że na herbatkę do mnie można wpaść tutaj czyli do mojej herbacianej przystani (bywam tam po 20.00 ^ ^). A herbatka teoretycznie miała być kameralna… Przyznam że 3 osoby to najlepsza liczba (pozdrowienia dla reszty WiP-u!! ;D), 4 to jeszcze da się ogarnąć, 5 to już tłum, a 6 to istna dżungla!! Do tego jeszcze rodzinna dżungla (pozdrowienia dla rodzinki ;D), zwłaszcza że się same niewiasty zebrały, a o czym mogą rozmawiać niewiasty? ;>>>~
    Ale chociaż wrzawa była taka że trudno było zrozumieć cokolwiek, miło się toto obserwowało… I szukało słabych punktów na przyszłość, hehe… Jeszcze parę takich spotkań i nie będę już tą samą osobą… ;>>>

    got4.gifSen

    Iść przez sen ku tobie,
    w twe słodkie ręce obie…
    przez pola długie ogromnie,
    sadzone w rzędy doniczek…
    samych niebieskich konwalii
    i szafirowych goryczek…
    … przejść przez jezioro nieduże,
    zrobione z drewnianej balii…
    i trochę nieprzytomnie
    iść dalej przez bór ciemny, w którym kwitną róże,
    lecz w którym się nie pali ani jedna świeca…
    gdzie stary niedźwiedź dziecinny zza pieca,
    dziś przerobiony na kota…
    I widzieć w oddali już twoją psią budę
    z kryształu, blachy i złota…
    przedrzeć się z trudem poprzez dziwną grud…
    i jeszcze ten rów przebyć…
    - potknąć się – i już nie być.

    Z okazji dziesiątego wpisu wstawiam tu ten wiersz… Tak tak, poezja też w tym blogu znalazła swe miejsce… Nawet mangowy bloczek nie musi być SKRAJNIE mangowy, czyż nie? I nigdy nie twierdziłam, że będzie normalnym pamiętnikiem. A przy okazji dowiedzieliście się, że czytam pozje Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej – kolejna prawda o mnie… ^__^

    got31.gif…i czuję się jak zagubiona dusza, wypalona już ze wszystkiego, a jednocześnie miota mną tyle emocji, tyle uczuć, sprzecznych, niszczących, rodzących nowe, radość, rozpacz, bezkrwawa wojna, chcę krzyczeć, krzyczeć, i jeszcze, pod niebo, by świat usłyszał moją duszę, wołającą o spokój, o ukojenie…
    Dosyć! DOSYĆ!!!
    Uff…
    Dzisiaj już chyba nie zasnę, jeszcze parę razy się powzruszam, pozachwycam, że niektórzy potrafią tworzyć taki niepowtarzalny nastrój, aż wpadnę w takie kompleksy, że zamknę się na 4 spusty i zacznę śmiać się z siebie, że wyobrażałam sobie, że potrafię stworzyć coś, co poruszy innych tak jak niektóre dzieła poruszają mnie…
    A może jestem przewrażliwiona? Fakt, że ostatnio czytam przede wszystkim fiki o Slayers i książki pani Sandemo… Powiedzcie, zabłąkani tu przypadkiem Czytelnicy, czy TAKIE dzieła zasługują na taką reakcję jak moja? Czy jestem po prostu egzaltowana i niewyżyta? ^ ^”’
    Ech, wygadałam się i trochę mi przeszło…
    Z drugiej strony ten blog jest PRAWIE normalny, czyż nie? ^__~

    got27.gifA to, że dowiaduję się o sobie różnych dziwnych rzeczy… Najciekawiej jest gdy dorwę jakiś teścik i potem jestem w szoku czytając jego wynik. I zdaje się, że pójdę w ślady pozostałych pamiętnikarek i jakiś teścik tu zamieszczę…
    dramatic.gifCategory quiz ^ ^
    A teraz słynny teścik ze Slayers!
    sylphiel.jpgIf I were a Slayers character…
    Ten wynik jest trochę dyskusyjny, bo taka spokojna, wrażliwa osóbka to tylko jedno z moich wielu wcieleń… Dlatego na forum Wszechbiblijki przy moich wpisach pojawia się fotka… Martiny!!!
    Ot tak, z czystej przekory ^ ^ Zresztą tylko Martinki jeszcze tam nie było, a ja ją lubię i lubię rzucać klątwy na ludzi, więc coś nas łączy ^ ^ Ale Zoamelgustara nie wyznaję!!!!!!!

    26.gifAleja była pełna kwiatów i drzew. Panowała tu idealna harmonia w przyrodzie i nawet pałac wyglądał jakby wyrósł z ziemi a nie został zbudowany. Pięknej i dostojnej władczyni Doliny Kwiatów o tęczowych skrzydłach towarzyszyła w przechadzce czarnowłosa, może dwunastoletnia dziewczynka, uśmiechnięta i ubrana na fioletowo. Z ciekawością patrzyła na rośliny i śpiewające ptaki.
    – Eo… – odezwała się nagle – Czy można przestać być tym kim się jest?
    Skrzydlata elfka spojrzała na nią z lekkim rozbawieniem.
    – Czyżbyś chciała stać się ptakiem albo dumnym drzewem? – spytała – Niewielu jest władnych dokonywać takich rzeczy… a i twoja moc nie na tym polega.
    – Ano właśnie – rzekła dziewczynka – i dlatego chciałabym nie być Sankatsu.
    – Nie możesz zrezygnować z mocy danej ci przez gwiazdy – wyjaśniła jej Ea – A jeśli posiądziesz jeszcze inną moc, obie rozerwą cię na strzępy. Czy tego pragniesz?
    – Potęga gwiazd jest dziedziczna i dostaje się ją czy się chce, czy nie – dziewczynka wciąż się uśmiechała, ale jej słowa nie były oznaką dumy – A ja chciałabym osiągnąć coś własnymi siłami… coś czego nie potrafiłby nikt inny…
    – Boską moc? Panowanie nad światem? Powrót do Chaosu? – pytała pół żartem elfia królowa.
    – Boginią nie zostanę, bo nie chcę czci, a panowanie nad światem jest nudne… Lepiej obserwować go z ukrycia i śmiać się gdy wpędzi się kogoś w kłopoty – nie wiadomo było czy dziewczynka mówi poważnie, czy żartuje – A powrót do Chaosu… masz na myśli absolutną destrukcję? Istnienie bez życia, bez tajemnic? Chaosu najwięcej jest właśnie w życiu, więc to nie jest dobry pomysł.
    – Opowiedziałam ci wszystko co sama wiem o Ładzie i Chaosie – Pani Kwiatów zmieniła ton – i mam nadzieję, że kiedyś tę wiedzę dobrze wykorzystasz…
    – Czyżby jeden z Filarów Ładu przewidywał moją przyszłość?
    – Nie ma jednej przyszłości, Xello-Medino – stwierdziła Ea – Każdy sam wybiera swą drogę. Mam jednak dziwne wrażenie, że ty staniesz się kiedyś kimś niezwykłym… Pamiętaj więc…
    – Tak jest, psze pani – dziewczynka uśmiechnęła się figlarnie – będę utrzymywać równowagę między Ładem a Chaosem, nie zrobię niczego wbrew sobie i nie zabiję żadnego Filaru…
    I nagle jej uśmiech stał się dziwny i złowieszczy, i dodała cicho – …dopóki to nie będzie konieczne.
    Gdyby Pani Kwiatów nie znała swej młodziutkiej podopiecznej i nie była pewna, że ufają sobie wzajemnie, spoglądając w oczy Xelli-Mediny poczułaby… co najmniej niepokój…

    27.gifAleż mnie dopadło-nyooo… Może i życie dalej jest piękne, ale ja na nic nie mam siły… Nic nie daje mi radości… A najgorsze, że nie mogę nawet pisać Drogi Niepokoju, bo kompletnie nie mogę się skupić… Wprawdzie nowa dostawa natchnienia wczoraj nadeszła, ale jeszcze nie działa… Niestety nie mogę zabrać ze sobą kompa na spacer… Zresztą przy kompie też za dużo siedzę… Potrzebuję odmiany… Jeszcze trochę i nawiedzą mnie pesymistyczne myśli i będę miała doła jak stąd do Chicago… Tak pragnę się pośmiać, ale nie ma już z czego… Niestety taki stan czasem mnie nachodzi…
    Tylko dlaczego dzisiaj towarzyszy mu ta dziwna tęsknota?
    Czego mi brak?
    A może… kogo?
    *CHLIP!*

    31.gif… ale ze mnie perfidna gnębicielka-nyo!! Ostatnio męczę ludzi żeby mi się wpisywali na bloczek i ciekawe czy chociaż czytają to co ja tu bredzę ^_~ Ale nawet jeśli nie, to i tak robią sztuczny tłum i wrażenie, że mój blog jest często odwiedzany, pozostaje ;>>> Poza tym mam w xiędze gości tyle komplementów!! Wyjątki stanowią jeden gość, który jak zwykle nic konkretnego nie powiedział tylko zasiał chaos i jedna gościówa, która… skrytykowała… Za pozwoleniem, Marcelinko: mój blog nie jest smutny!! Jest niepokojący i tajemniczy!!! I w ogóle chciałam żeby był albo blue albo czarniutki (na fiolet bym się nie odważyła ^_~) bo to moje ulubione kolorki… Ale o czym to ja… A! O mojej perfidii! No to przyznaję się bez bicia, a nawet z dumą, że gnębienie ludzi to coś co umiem i uwielbiam!! I przekonali się o tym chyba wszyscy, którzy mnie znają ;>>>
    O taaak, ten bloczek nie jest standardowym pamiętnikiem… Nigdy nie sugerowałam, że nim będzie… A teraz dobrej nocy wszystkim Szanownym Desperatom życzę, choć czuję że jeszcze przynajmniej jedna dyskusyjka w Sieci przede mną, jak to zwykle bywa… ^___~

    38.gif…czyli powody do radości:
    1)Wreszcie dostawa zielonej herbatki (i zamykam ją na 4 spusty przed Xellą-Mediną!! – moje ofiary wiedzą o co chodzi ^ ^)
    2)Kompik został wyleczony i mogę znów się uzależniać do woli ;D
    3)Przedwczoraj dołączyłam do zakręconej rodzinki Princessy (pozdrowienia dla rodzinki!:DDD)
    4)Wyżej wymieniona przysłała mi pierwsze w historii mojego ficzka słowa porządnej, konstruktywnej krytyki, dzięki czemu nie wpadnę w samozachwyt i nie zacznę leżeć na podusiach i myśleć o tym jaka jestem genialna ;>
    5)Dzisiaj ściągnęłam sobie 7 piosenek ze Slayers (zaprawdę kolejna szczęśliwa siódemka!)
    6)Coraz więcej istotek odwiedza mój bloczek (ale tych paru, których zapraszałam, jeszcze tu nie było – wpisujcie się, ludziki!!!!!!!!!!)
    7)Hmm… a teraz konkurs: co jeszcze może cieszyć tak by można było skakać do góry i nie płakać że się walnęło głową w sufit?? Nagrodą za najlepszy pomysł jest cinquecento z niespodzianką – bombą w bagażniku!!!
    Z tych oto powodów wykrzykuję teraz hasło Amelii, odstraszające demony i zło wszelakie:
    ŻYCIE JEST PIĘKNE!!!!!!!!!!!!^_______^
    Oto ile może zdziałać 7(?) małych radości…
    Czasem szczęście jest blisko, a człowiek go nie zauważa…

    33.gifDlaczego jak przychodzą wakacje, z którymi zawsze wiążę tyle planów, jak na złość natchnienia brak? I tematów też jakby brak… Gdybym dostała Necik ciut wcześniej, być może pod wpływem emocji nabredziłabym o moich stresach (jaaasne! ^_~) przed maturcią, o zgubnych w skutkach odwiedzinach na czacie Wszechbiblii i poznaniu nowych osobników (taaak, ciekawe, kto to teraz czyta, hehe) i o mojej pierwszej próbie pisania ficzka o Slayers, która to próba chyba długo nie skończy (bo mnie Filia gnębi, oj, gnębi… ^ ^)… Uff, oto właśnie mój styl pisania pamiętnika – dłuuugie, pokręcone zdania bez większego sensu… Jeśli ten bloczek wytrzyma moje bredzenie, uczczę to toaścikiem wysokoprocentową herbatką… ^ ^


    • RSS